W Szwecji aborcji można dokonywać do 18 tygodnia życia dziecka. A zatem pozostaje dużo czasu, by ustalić jego płeć. Według danych Bioteknologinämnden, rady doradczej ds. biotechnologii, aborcja ze względu na płeć staje się poważnym problemem. Jak powiedział gazecie "Svenska Dagbladet" Lars Hamberger, ginekolog z Göteborga, jeśli kobiety mają już trzy, cztery córki, i są z Turcji, naciski by w końcu był chłopiec są bardzo silne. W pewnych wypadkach ja je nawet rozumiem.
Kilka dni temu Kaj Wedenberg, dyrektor kliniki z centralnej Szwecji, opisał w liście do krajowej rady zdrowia przypadek kobiety, która już dwukrotnie miała u niego aborcję wyłącznie ze względu na płeć dziecka. Wedenberg prosi radę o wskazówki, jak się do takich przypadków ustosunkowywać. Czy służba zdrowia powinna usiłować chronić życie płodu w imię równości płci? Czy może w imię szacunku dla różnorodności kulturowej pozwalać matce, która nie chce dziewczynki, na aborcję?
Szwedzi są w kropce. Nie sposób wykonać ruchu, by nie naruszyć politycznej poprawności i praw człowieka. Skrupulatne przestrzeganie liberalnych reguł doprowadziło do wykształcenia się sytuacji bez wyjścia. Lęk przed dyskryminowaniem kogokolwiek jest porażający - ale aborcja z uwagi na płeć to też dyskryminacja. Liberalna cywilizacja sama zapędziła się w kozi róg.
JaLu/pardon
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
