Wałęsa powiedział „Le Figaro”, że Rosja powinna zostać zniszczona, bo nawet jeśli przegra obecna wojnę na Ukrainie to za jakiś czas i tak u sterów władzy w Moskwie pojawi się kolejny Putin. Postulował też ograniczenie populacji mieszkańców Rosji do maksymalnie 50 milionów, gdyż, jak przekonywał Rosja przez wieki ujarzmiła mnóstwo narodów, które stanowią obecnie część składową Federacji Rosyjskiej.

Do wywiadu Wałęsy postanowiła odnieść się rzeczniczka putinowskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Marija Zacharowa napisała na komunikatorze Telegram: „Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, były prezydent Polski Lech Wałęsa wezwał do zredukowania Rosji do 50 mln ludzi. Uważa, że aby osiągnąć bezpieczeństwo na świecie, Rosja musi zostać »rozczłonkowana”.

„Argumenty w stylu maniaka, ukraińskiego nacjonalisty Czikatiło, który między fizyczną redukcją populacji a jedzeniem rozczłonkowanych ciał marzył o »życiu jak w Polsce«" – stwierdziła Zacharowa.

Andirej Czikatiło, był w czasach Związku Radzieckiego urodzonym na Ukrainie dewiantem i seryjnym mordercą, nazywanym „rzeźnikiem z Rostowa”. Oskarżono go o zabójstwo 53 osób, dokonane w latach 1978-1990. Przyznał, że po dokonanych morderstwach czasem zjadał pewne części ich ciała. W 1994 roku wykonano na nim wyrok śmierci. Ofiary jego napaści i zabójstw na tle seksualnym były najczęściej nastolatkami, a wielokrotnie nawet dziećmi. Najmłodsza z nich miała 7 lat.

Podczas procesu Czikatiło oskarżał radziecki reżim i niektórych sowieckich przywódców, a także przedstawiał się jako ofiara ciężkich przeżyć z dzieciństwa. Przed egzekucją stwierdził: „Teraz mój mózg powinien zostać zabrany i zbadany, kawałek po kawałku, aby już nigdy nie było nikogo takiego”.

Okazuje się jednak po latach, że zdaniem kremlowskiej propagandystki - Czikatiło nie wszystek umarł.