Zwycięstwo w selekcjonerskim debiucie Michała Probierza przyszło reprezentantom Polski zdecydowanie łatwiej, aniżeli w pierwszym spotkaniu z Wyspami Owczymi rozegranym w Warszawie jeszcze za kadencji portugalskiego szkoleniowca Fernando Santosa.

W Thorshavn Biało-Czerwoni bardzo szybko, bo już w 4 minucie objęli prowadzenie dzięki przytomnemu zagraniu pełniącego w zastępstwie Roberta Lewandowskiego funkcję kapitana polskiej kadry Piotra Zielińskiego oraz sprytnemu, technicznemu uderzeniu Sebastiana Szymańskiego.

Polacy wydawali się kontrolować sytuację na boisku, a gdy kilka minut po przerwie obrońca Farerów – Hordur Askham otrzymał czerwoną kartkę za faul tuż przed polem karnym na Arkadiuszu Miliku, gospodarze chyba ostatecznie pożegnali się z marzeniami o urwaniu Polakom choćby punktu.

Przewagę Biało-Czerwonych spuentował trafieniem na 2:0 powracający do kadry Adam Buksa w 65 minucie spotkania.

W Thorshavn w koszulce z orzełkiem na piersi zadebiutowało w polskiej kadrze łącznie aż czterech zawodników. Michał Probierz pozwolił się wykazać Patrykowi Pedzie z trzecioligowego włoskiego Spal, a także Filipowi Marchwińskiemu z Lecha Poznań, Patrykowi Dziczkowi z Piasta Gliwice i Jakubowi Piotrowskiemu z bułgarskiego Łudogorca.

Polacy, również dzięki porażce Czechów z Albanią 0:3, awansowali na drugie miejsce w tabeli i jeśli w niedzielę pokonają na Stadionie Narodowym Mołdawię, a 17 listopada również Czechy - wywalczą upragniony awans do niemieckiego Euro 2024.

Pokonanie Czechów będzie jednak zadaniem niezwykle wymagającym, choć jak najbardziej leżącym w zasięgu możliwości Biało-Czerwonych.