Sam Falenta w rozmowie z „Newsweekiem” miał jednak zaprzeczać, jakoby sprzedał Rosjanom nagrania w maju 2014. Tłumaczył, że w Rosji odwiedzał jedynie kopalnie węgla.
Z kolei wspólnik Falenty zeznając w prokuraturze stwierdził, że skazany Rosjanom te nagrania sprzedał. Co warto podkreślenia są na nich utrwalone najważniejsze osoby w państwie.
Media podają, że możemy mieć do czynienia z „potężną aferą szpiegowską".
Marcin W. i Marek Falenta to byli współwłaściciele spółki Składywęgla.pl robiącej interesy z Rosją. Wśród zarzutów, jakie postawiła im prokuratura są wielomilionowe przekręty, a sam Falenta jest także oskarżony o prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej.
Marcin W. licząc na status świadka koronnego poszedł na współpracę organami wymiaru sprawiedliwości. Podał on, że w trakcie podróży do Rosji w połowie maja 2014 r. wspólnie z Falentą Spotkali się tam m.in. z Igorem Prokudinem, głównym udziałowcem spółki KTK eksportującej węgiel do Polski.
Jak wynika z zeznanń ujawnionych przez "Newsweek", to wtedy Falenta miał „sprzedać Rosjanom nagrania rozmów polskich polityków i biznesmenów zarejestrowanych w warszawskich restauracjach »Sowa i Przyjaciele«, a także »Amber Room«” - czytamy.
Marek W. w trakcie zeznań powiedział, że Falenta w trakcie kolacji w klubie strzeleckim w Kemerowie położonym w azjatyckiej części Rosji wyszedł z przedstawicielami rosyjskich służb na zewnątrz i nie było ich około godziny. - Gdzie poszli, nie wiem. Marek Falenta w hotelu powiedział mi, że dogadał się z Ruskimi – powiedział, dodając że Falenta pytany za ile sprzedał odpowiedział, że tego nie powie.
Jak dalej podaje portal, aż „co najmniej 97 osób, w tym były prezydent, ministrowie spraw zagranicznych, wewnętrznych i skarbu, szefowie NBP, NIK oraz CBA, menedżerowie największych polskich firm” mieli być podsłuchiwani i nagrywani.
