Decyzja o wstrzymaniu transportu ropy pod koniec stycznia była tłumaczona przez Kijów skutkami rosyjskich ataków na infrastrukturę. Teraz sytuacja może się zmienić. W tle pozostają jednak silne napięcia polityczne, zwłaszcza na linii Kijów–Budapeszt.

Głos w sprawie zabrał przyszły premier Węgier Peter Magyar, który zaapelował do Wołodymyra Zełenskiego o szybkie działania. Podkreślił, że „jeśli infrastruktura po stronie ukraińskiej jest gotowa, powinna zostać otwarta zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami”. Jednocześnie zaznaczył, że również Rosja powinna „wznowić dostawy ropy zgodnie z obowiązującymi umowami”.

Magyar zapowiedział też, że w przypadku przywrócenia tranzytu jego rząd może zmienić stanowisko wobec blokady unijnych środków dla Ukrainy. Chodzi o ogromną pożyczkę – sięgającą 90 miliardów euro – której los uzależniony został od kwestii energetycznych.

Budapeszt dotychczas wykorzystywał tę sprawę jako element nacisku, blokując również kolejne pakiety sankcji wobec Rosji. W praktyce oznacza to, że rurociąg Przyjaźń stał się nie tylko narzędziem transportu surowców, ale także kluczowym elementem geopolitycznej układanki.

Planowane testy mają rozstrzygnąć, czy możliwe jest szybkie przywrócenie przepływu ropy. Jeśli zakończą się sukcesem, mogą nie tylko odblokować dostawy, ale również wpłynąć na relacje polityczne w regionie i decyzje podejmowane na poziomie Unii Europejskiej.