Sytuacja epidemiologiczna za naszą wschodnią granicą staje się krytyczna. Jak donosi portal The Moscow Times, rosyjski minister zdrowia Michaił Muraszko przyznał podczas ostatniej narady resortowej, że aby realnie wpłynąć na wygaszenie epidemii, badaniami przesiewowymi należy objąć blisko jedną trzecią rosyjskiego społeczeństwa. Szczególny nacisk ma zostać położony na tzw. grupy ryzyka, choć dane wskazują, że wirus coraz śmielej wkracza do populacji ogólnej.
Jak czytamy, porównania do Afryki nie są przesadzone. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), współczynnik zakażeń w Rosji wynosi obecnie 890 na 100 tysięcy mieszkańców. To wynik wyższy niż w Gwinei (874) czy Czadzie (771). Dla porównania, sytuacja w Europie Zachodniej wygląda zupełnie inaczej: we Francji wskaźnik ten wynosi 385, a w Szwecji 171.
Polska na tym tle wypada niemal jak bezpieczna wyspa z wynikiem zaledwie 6 zakażeń na 100 tysięcy osób.
Eksperci wskazują na ogromną skalę ukrytych przypadków. Wadim Pokrowski, stojący na czele Federalnego Centrum Prewencji i Kontroli AIDS, alarmuje:
W grupie wiekowej 15–50 lat zakażony jest już co setny obywatel (1%).
Wśród mężczyzn w wieku 40–45 lat sytuacja jest katastrofalna – wirusa HIV posiada aż 4% z nich.
Oficjalne rejestry Ministerstwa Zdrowia mówią o 900 tysiącach chorych, jednak szacunki naukowców są znacznie mniej optymistyczne. Mówi się o co najmniej 1,25 mln zakażonych, a liczba ta może być w rzeczywistości znacznie wyższa. Tylko w 2025 roku odnotowano 35 tysięcy nowych infekcji.
