Kaczmarek oskarżył kierownictwo Centralnego Biura Antykorupcyjnego o defraudację publicznych środków.

- „Pojechałem wraz z dwoma dyrektorami zarządu operacyjno-śledczego, panem Grzegorzem P. i Krzysztofem B., którzy również są skazani w tej sprawie gruntowej, razem z Kamińskim i Wąsikiem”

- opowiadał „agent Tomek”.

- „I pojechaliśmy do Wiednia, pojechaliśmy tam samochodami służbowymi. Cel wizyty był pozorny, abyśmy odnaleźli fabrykę produkującą maszyny do gier losowych. Ale to był tylko pretekst do tego, aby ci panowie zostali wynagrodzeni za swoje wierne działanie, w postaci spędzenia dwóch dni w domu publicznym w Wiedniu”

- dodał.

Do sprawy odniósł za pośrednictwem mediów społecznościowych Stanisław Żaryn.

- „Kolejne rewelacje Tomasza Kaczmarka wywołują medialną burzę. Dziś wierutne bzdury z rynsztoka. Od jakiegoś czasu były agent CBA atakuje M. Kamińskiego i M. Wąsika. Tym głośniej i mocniej, im więcej zarzutów mu stawia prokuratura”

- napisał na X.com.