Jak mocno podkreślił w swej wypowiedzi dla niemieckiego dziennika wiceszef polskiego MSZ „nie można było przewidzieć katastrofy ekologicznej”.
„Wiemy, że strona niemiecka już na początku sierpnia miała dane, które wskazywały na dużą zawartość soli w wodzie” – oznajmił Szynkowski vel Sęk. „Informacja o tym nie została nam udostępniona. Możemy więc również zapytać, dlaczego tak się stało” – stwierdził wiceminister.
Wiceszef polskiej dyplomacji oświadczył również, że nie słyszał w tej sprawie żadnych antyniemieckich głosów dobiegających z Polski. „Zauważyłem natomiast zarzuty ze strony niemieckiej w pierwszych dniach katastrofy, że nie przekazaliśmy informacji” – wyjaśnił Szynkowski vel. Sęk.
„Wiele wskazuje na to, że katastrofa w Odrze mogła być pochodzenia naturalnego, pewne rozprzestrzenienie się glonów mogło doprowadzić do zabicia ryb. Z pewnością musimy poczekać na dalsze wyniki. Ale nie wiedząc, co dokładnie się stało, opozycja oskarżyła nas za katastrofę” – podkreślił polski dyplomata.
„Chętnie rozpowszechniano fałszywe doniesienia, jak to o rtęci w Odrze. Donald Tusk powiedział nawet wprost: »PiS jest jak rtęć«. Nieprzyzwoite jest polityczne wykorzystywanie katastrofy ekologicznej, która wiele kosztuje przyrodę i ludzi” – spuentował wiceminister spraw zagranicznych.
