Według Waszczykowskiego głównym powodem likwidacji twórcy oddziałów Wagnera była „zemsta” Putina.
„Widać było, że jego los był przesądzony. Dziwię się tylko, że Prigożyn podjął takie ryzyko, aby lecieć nad Rosją samolotem ze swoimi dowódcami” – powiedział były minister spraw zagranicznych w wywiadzie udzielonym portalowi interia.pl.
Witold Waszczykowski nie ma większych wątpliwości co do faktu, iż za śmiercią Jewgienija Prigożyna stoi Władimir Putin.
„Bez jego zgody bądź wiedzy, nikt nie odważyłby się na taką akcję” – przekonuje Waszczykowski i dodaje: „Szczególnie na terenie Rosji”.
Były szef MSZ w rządzie premier Beaty Szydło przypomniał, że w przeszłości już Putin „mścił się na wielu oligarchach, oficerach”.
Jak stwierdził Waszczykowski, niedawny pucz Prigożyna „mógł zachęcać innych, więc Putin musiał go ukarać, aby dać sygnał następnym chętnym do rywalizacji, że tak kończą się takie przygody”.
„Myślę, że wszyscy niedowierzający rosyjskiej akcji w Smoleńsku, będą mieli trudności, by wykazać, że to był wypadek. To będzie kolejny argument za tym, że również nasz prezydent (Lech Kaczyński - red.) został w ten sposób, z zemsty, przez Putina zamordowany” – skonstatował Witold Waszczykowski.
Były szef polskiej dyplomacji przewiduje, że czeka nas teraz w Rosji „taki okres wyczekiwania przez najbliższe tygodnie, czy Putinowi uda się dobić wagnerowców, rozprawiając się z niektórymi oficerami i przejmując resztę pod swoje kierownictwo”.
