Czesi nie rozpoczęli najlepiej tego turnieju rozgrywanego przecież przed własną publicznością.

W grupie zajęli dopiero 3 miejsce, ponosząc w dogrywkach dwie porażki – ze Szwajcarią oraz Kanadą.

Jednak z każdym kolejnym meczem podopieczni Radima Rulika grali coraz lepiej.

W półfinale dali już prawdziwy koncert jakości, rozbijając będącą zdaniem wielu ekspertów głównym faworytem do zdobycia mistrzowskiego tytułu Szwecję 7:3.

We wczorajszym niezwykle zaciętym i wyrównanym finale rozgrywanym na O2 Area w Pradze, Czesi z 9 hokeistami z najlepszej ligi świata NHL na pokładzie, pokonali po golach Pastrnaka i Kampfa Szwajcarów 2:0.

Drugi gol dla gospodarzy padł w momencie, gdy Szwajcarzy zaryzykowali i wycofali bramkarza po to, by zwiększyć swą siłę ofensywną dodatkowym zawodnikiem z przodu.

Najniższe miejsce na medalowym podium, za Czechami i Szwajcarią zdobyli Szwedzi, którzy w meczu o 3 miejsce pokonali Kanadę.

Na turnieju światowej elity w Czechach po raz pierwszy od 22 lat zagrali również Polacy. Biało-Czerwoni zdołali zdobyć jednak zaledwie jeden punkt z Łotwą i spadli na zaplecze elitarnego grona, do którego przyszłą wiosną będą starali się znów powrócić.

Zakończone wczoraj mistrzostwa świata w Czechach były rekordowe w historii pod względem frekwencji na trybunach.