W budynek na terenie magazynów rafinerii dwa drony uderzyły ostatniej nocy. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Nie doszło też do naruszenia zbiorników z paliwem. Jak zauważa Wirtualna Polska, jeśli drony zostały wystrzelone z Ukrainy, zanim dosięgły leżącą 700 km od linii frontu rafinerię, musiały minąć pałac Putina w mieście Gelendżyk nad Morzem Czarnym, leżący około 130 km od miejsca eksplozji.

- „Ukraina wysłała Rosji kolejny sygnał: potrafimy atakować daleko i możemy was zaskoczyć”

- mówi Wirtualnej Polsce ppłk rez. Maciej Korowaj.

- „Uważam to za bardzo dobrą taktykę. Kontynuowanie ataków może skłonić Rosję do przeniesienia systemów obrony przeciwlotniczej poza strefę przyfrontową. Następnie spowodowałoby rozproszenie rosyjskich sił i pozwoliłoby Ukrainie na większą swobodę działania”

- dodaje wojskowy.

Wedle rosyjskich mediów, od wczoraj odnotowano obecność dronów w czterech regionach Rosji.