Zachwalając swoje książki Olga Tokarczuk mówiła o kompetencjach, które czytelnik musi posiąść, aby móc po nie sięgnąć.
- „Powiedzmy sobie szczerze – literatura nie jest dla idiotów. Ja nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy. Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów, żeby czytać książki, trzeba mieć jakieś kompetencje, wrażliwość pewną, rozeznanie w kulturze”
- mówiła autorka „Empuzjonu”.
- „Książki, które piszemy, są gdzieś zawieszone, zawsze się z czymś wiążą. Nie wierzę, że przyjdzie czytelnik, który kompletnie nic nie wie i nagle się zatopi w jakąś literaturę i przeżyje tam katharsis. Więc piszę swoje książki dla ludzi inteligentnych, którzy myślą, którzy czują, którzy mają jakąś wrażliwość. Uważam, że moi czytelnicy są gdzieś do mnie podobni. Pisze do swoich krajanów”
- dodała.
Wypowiedź noblistki nie wszystkim się spodobała. Głos zabrał m.in. Waldemar Krysiak.
- „Ponad dekadę temu poznałem p. #Tokarczuk, gdy odwiedzała mój uniwersytet w szwajcarskim Fryburgu. Pomagałem wtedy tłumaczyć jej teksty na wieczorze literackim. Na każde nasze pytanie odpowiadała dziecinnie, bełkocząc coś o feminizmie. Odtąd nie czytam jej grafomańskich bzdur”
- napisał publicysta na Twitterze.
Ponad dekadę temu poznałem p. #Tokarczuk, gdy odwiedzała mój uniwersytet w szwajcarskim Fryburgu. Pomagałem wtedy tłumaczyć jej teksty na wieczorze literackim.
— Myślozbir (@myslozbir) July 18, 2022
Na każde nasze pytanie odpowiadała dziecinnie, bełkocząc coś o feminizmie.
Odtąd nie czytam jej grafomańskich bzdur. pic.twitter.com/n2FFO4tHT7
Internauci przypominają też słynne słowa Stanisława Lema, który w ostrych słowach krytykował twórczość Tokarczuk twierdząc, że „obraża jego rozum”.
Stanisław Lem o Tokarczuk 👇pic.twitter.com/EOJhM2iMQq
— ɐllǝnuɐɯɯı (@gen_brygady) July 18, 2022
