Rząd Donalda Tuska powołał Międzyresortowy Zespół do spraw Funduszu Kościelnego, który ma przeprowadzić analizę oraz wypracować koncepcję zmiany funkcjonowania Funduszu Kościelnego i finansowania Kościołów. Do propozycji rządzących odniósł się kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie ks. prof. Andrzej Kobyliński w rozmowie z red. Katarzyną Kolską, która ukazała się na łamach lutowego wydania miesięcznika „W drodze”.

- „Fundusz Kościelny powstał w 1950 roku jako forma rekompensaty dla Kościołów i związków wyznaniowych za przejęte przez władze komunistyczne nieruchomości. Nikt jednak nie przygotował wyceny tego, co zostało zabrane, dlatego od początku Fundusz nie był odszkodowaniem, lecz dotacją przeznaczaną na potrzeby Kościołów i związków wyznaniowych”

- wyjaśnił duchowny.

Podkreślił, że „nikt tych pieniędzy nie dostaje do ręki”. Z przeznaczonej na 2024 roku kwoty 257 mln, 95 proc. trafi na składki emerytalne i zdrowotne części duchowieństwa, a pozostałe środki zostaną przeznaczone na remonty zabytkowych świątyń oraz dopłaty do działalności wychowawczej i charytatywnej prowadzonej przez wspólnoty wyznaniowe.  

Rozmówca red. Katarzyny Kolskiej odniósł się do zarzutów, wedle których wielkość Funduszu Kościelnego radykalnie wzrosła za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

- „To kompletny nonsens. Niestety, bardzo często Fundusz Kościelny jest wykorzystywany jako kiełbasa wyborcza do podgrzewania nastrojów antykościelnych i antyklerykalnych. To temat zastępczy. Można Fundusz Kościelny zachować w obecnej formie, można go zreformować. Ewentualna zmiana nie ma większego znaczenia”

- zauważył.

Wyjaśnił, że powiększanie Funduszu Kościelnego wynika ze wzrostu składek emerytalnych i zdrowotnych.

Ks. Kobyliński opowiada się za zmianą systemu finasowania Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce.

- „Nie ukrywam, że zdumiewa mnie, a nawet przeraża banalność i powierzchowność obecnej dyskusji na temat Funduszu Kościelnego. Ciągle widzimy jedynie drzewa, a nie las. Fundusz Kościelny jest tylko jednym z niewielkich drzew, natomiast tracimy z pola widzenia cały las, czyli wiele innych problemów, które dotyczą finansowania Kościołów i związków wyznaniowych”

- powiedział.

Przypomniał, że Fundusz Kościelny to jedynie niewielka część środków przeznaczanych przez polskie Kościoły na utrzymanie. Przyznał jednak, że „w klimacie społeczno-politycznym zdominowanym przez osiem gwiazdek trudno o jakąkolwiek merytoryczną dyskusję na tematy kościelne”. Tymczasem „Kościół katolicki w Polsce ma archaiczny sposób finansowania, którego podstawę stanowią ofiary wiernych”.

- „Natomiast w krajach zachodnich w XX wieku zostały wprowadzone różne formy podatków kościelnych. Można dyskutować, które są lepsze, które gorsze. W Polsce prawie sto procent budżetu Kościoła katolickiego to pieniądze od wiernych, czyli ofiary za msze święte, śluby, pogrzeby, chrzty, wypominki za zmarłych, datki z kolędy i niedzielnej tacy. Z tego się utrzymują parafie, biskupi i księża, ale, podkreślam, to jest forma archaiczna. Tak było wszędzie w przeszłości, natomiast wraz z rozwojem gospodarczym i społecznym zostały wprowadzone zmiany. I teraz trzeba postawić najważniejsze pytanie: Czy w Polsce chcemy dalej utrzymywać ten dawny system, czy też wprowadzamy inny?”

- zauważył.

Odnosząc się do zapowiadanej przez rząd reformy Funduszy Kościelnego, ks. Kobyliński ocenił, że proponowany dobrowolny odpis od podatku zostanie najpewniej wyliczony w taki sposób, by odpowiadać kwocie obecnego Funduszu.

- „A to oznacza, że w najbliższych latach wierni będą dawali większe ofiary za msze, chrzty, śluby i pogrzeby. Dlatego nie jestem wielkim entuzjastą zapowiadanej reformy Funduszu Kościelnego, która nie rozwiązuje spraw najważniejszych, jak wysokość opłat za śluby i pogrzeby czy wielkość dochodów biskupów i księży. A zauważmy, że właśnie to najbardziej bulwersuje opinię publiczną w Polsce”

- stwierdził.