Na łamach „Plusa Minusa” Tomasz Terlikowski stwierdza, że „Humanae vitae Pawła VI i teologia ciała Jana Pawła II nie są ostatnim słowem Watykanu”.
- „Rozumienie seksualności się zmienia, także dzięki odkryciom nauk biologicznych czy społecznych, a nauka Kościoła nie może tego ignorować”
- pisze publicysta.
Terlikowski komentuje głośny film Disneya z udziałem papieża Franciszka, w którym Ojciec Święty stwierdził, że nauczanie Kościoła na temat ludzkiej seksualności jest „wciąż w powijakach”. Więcej na ten temat TUTAJ.
Komentując wypowiedzi papieża, Tomasz Terlikowski wskazuje, iż daje on zielone światło zmianom nauczania Kościoła w dziedzinie moralności seksualnej.
- „Odpowiedź Franciszka jest oczywista: taka zmiana jest możliwa, a teologowie nie tylko mogą, ale i powinni zadawać w tej sprawie pytania i szukać nowych rozwiązań starych problemów”
- zauważa autor.
Terlikowski przekonuje, że nowe tezy stawiane przez naukę, również przez nauki społecznej, muszą zostać uwzględnione w nauczaniu Kościoła.
- „Przykłady koniecznego pogłębienia, a niekiedy wręcz wypracowania nowej doktryny moralnej, można zresztą mnożyć. Jednym z nich jest adekwatne, uwzględniające stanowisko medycyny, ale też nauk społecznych podejście do transpłciowości”
- pisze dziennikarz.
- „Kościół wbrew wypowiedziom rozgrzanych biskupów czy polityków (sam mam świadomość, że i ja bywałem tym tematem rozgrzany i mówiłem rzeczy straszne) wcale nie ma jednoznacznej nauki w tej kwestii. W katechizmie nie ma o transpłciowości nawet wzmianki, a w innych dokumentach jest o niej stosunkowo niewiele”
- dodaje.
W ocenie Terlikowskiego, Kościół w kwestii transpłciowości „zachowuje dyskretne (przerwane tylko kilka razy) milczenie”.
- „Wydaje się, że jednym z powodów może być świadomość, że płeć i jej przeżywanie, a także kształtowanie, jest nieco bardziej skomplikowane, niż wydawało się jeszcze jakiś czas temu”
- ocenia.
- „Rozmaite genetyczne czy biologicznie uwarunkowane stany uświadamiają, że istnieje możliwość, iż nie tylko zewnętrzne narządy płciowe świadczą o płci genetycznej. Gdy narządy są niewykształcone albo uformowane odmiennie, niż wskazuje na to płeć genetyczna, Kościół zgadza się na operację, ale zakłada, że powinna ona zmierzać w kierunku płci genetycznej. Co jednak w sytuacji, gdy gospodarka hormonalna na etapie płodowym życia człowieka, a także późniejsze wychowanie sprawiły, że istnieje rozbieżność nie tylko między płcią genitalną a genetyczną, ale także odczuwaniem jednostki sprzecznym z genetycznymi uwarunkowaniami? To są istotne problemy, które stawiają przed nami współczesna medycyna i neuronauki”
- przekonuje wskazując, że „doktryna Kościoła nie może lekceważyć” tych problemów.
Jego zdaniem dzisiejsze odpowiedzi Kościoła w tego typu kwestiach nie mogą być „powtarzaniem wcześniejszej nauki, która nie uwzględniała obecnej wiedzy, nie rozumiała pewnych kwestii, a nawet nie znała pewnych zjawisk”.
