„Newsweek” relacjonuje zeznania Marcina W., byłego współpracownika Marka Falenty, z których wynika, że nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele mogły zostać sprzedane rosyjskim służbom.

- „Zanim taśmy z Sowy wstrząsnęły polską polityką, trafiły w rosyjskie ręce - zeznaje wspólnik Marka Falenty. Prokuratura wszczyna śledztwo, ale unika wątku szpiegostwa. Igor Prokudin poprosił Falentę, aby wyszli z sauny z przedstawicielem rosyjskich służb. Nie było ich około godziny. W hotelu Falenta powiedział mi, że dogadał się z Ruskimi i sprzedał im wszystko”

- czytamy w artykule.

Publikacja wywołała w Polsce ogromne emocje. Głos zabrał m.in. Roman Giertych.

- „Dzisiejszy tekst Newsweeka powinien wstrząsnąć wszystkimi. Marek Falenta przeprowadził aferę podsłuchową w porozumieniu z rosyjskimi służbami specjalnymi. Zrobił to razem z ludźmi PiS (Latkowski, Nisztor, Majewski i wielu innych) po to, aby obalić rząd PO i ustanowić PiS”

- twierdzi prawnik.

Dziennikarz śledczy Piotr Nisztor wskazuje tymczasem, że jeśli rzeczywiście taśmy zostały sprzedane Rosjanom, oznacza to, iż politycy Platformy Obywatelskiej mogą być szantażowani przez służby Kremla.

- „Abstrahując od wiarygodności Marcina W. Jeśli jak twierdzi Newsweek taśmy zostały rzekomo sprzedane Ruskim to:

-nagrani politycy PO i biznesmeni mogą być szantażowani przez Ruskich;

-gdyby Wprost nie ujawniło afery, proceder trwałby dalej, a taśm (w ręku Ruskich?) byłoby więcej”

- zauważa dziennikarz.

- „Idąc tropem rozumowania Newsweeka w ABW za PO-PSL pracowali funkcjonariusze będący na ruskiej smyczy? Hmm ciekawe co z tymi rzekomymi wątpliwościami zrobił Bartlomiej Sienkiewicz. Bo w kwietniu 2015 Dariusz Łuczak, szef ABW dostał awans od prezydenta Komorowskiego na generała”

- dodaje.

O możliwość szantażowania polityków Platformy przez Rosjan pyta też Marcin Dobski.

- „W Newsweeku sugerują, że politycy PO mogą być na pasku rosyjskich służb specjalnych. Świetna zachęta”

- pisze publicysta na Twitterze.