Prof. Marek Belka komentował sytuację gospodarczą w Polsce na antenie Radia ZET. Ekonomista przyznał rację prezesowi Narodowego Banku Polskiego, który spodziewa się, że inflacja zacznie w najbliższym czasie spadać.

 - „Możemy mieć nadzieję, że inflacja zacznie wyhamowywać. Podzielam zdanie np. prezesa i personelu NBP, ale to nie znaczy, że ceny zaczną spadać”

- powiedział polityk.

Zaznaczył przy tym, że w przyszłym roku ceny mogą ponownie gwałtownie rosnąć, a „nasze portfele będą dalej chudnąć”.

Ocenił również, że mimo znaczącego osłabienia koniunktury, Polsce nie grozi bezrobocie. Odniósł się także do płac, które nie nadążają za inflacją.

- „Wszyscy odczuwamy, że nasze płace nie nadążają za inflacją. Ale jeśli miałbym wybrać: czy moja płaca ma rosnąć wolniej od inflacji o kilka punktów, czy mam stracić pracę, to oczywiste, co bym wybrał”

- powiedział.

Apelując o racjonalne wydawanie pieniędzy, europoseł Koalicji Obywatelskiej postanowił też nawiązać do taśm z restauracji Sowa i Przyjaciele.

- „Jadam karpia. Mówiąc żartobliwie, odpowiadając na niektóre żarty pod moim adresem, odpowiem: chyba przerzucę się na ośmiorniczki, które są tańsze”

- zażartował.