Hołownia odniósł się do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który podsumowując dotychczasowe działania nowej władzy stwierdził, że ta „nieustannie łamie prawo” i „można spodziewać się wszystkiego, nawet zabójstw politycznych”. Marszałek przekonywał, że to słowa szkodzące Polsce na arenie międzynarodowej.

- „One pokazują nasz kraj, w którym toczy się normalny, demokratyczny proces zmiany władzy i odpowiedzialności, jako miejsce, w którym trwa zamach stanu, w którym planowane są zabójstwa polityczne, w którym dzieją się rzeczy, które oglądamy być może w jakichś upadłych państwach, ale – na Boga – nie w Polsce”

- zaklinał rzeczywistość polityk.

Stwierdził przy tym, że w ten sposób lider Zjednoczonej Prawicy przysługuje się kremlowskiej propagandzie.

- „Czy pan prezes Kaczyński zdaje sobie sprawę, jaki prezent tymi słowami robi rosyjskiej propagandzie? Przecież jego słowa będą dzisiaj we wszystkich rosyjskich dziennikach. Oto kraj, Polska wpierająca Ukrainę i zobaczcie, co się tam dzieje - morderstwa polityczne, zamach stanu. Czy on rozumie proces, w którym uczestniczy? To jest moje pytanie do pana prezesa. Bije dzisiaj w bębenek rosyjskiej propagandy”

- powiedział, najwyraźniej nie pamiętając, po wypowiedzi której polskiej opcji politycznej rzeczywiście sięgały rosyjska i białoruska propaganda.

Wreszcie Hołownia stwierdził, że słowa Jarosława Kaczyńskiego… zagrażają polskim inwestycjom.

- „Czy pan prezes zdaje sobie sprawę, co robi każdą taką – powiem to wprost – idiotyczną wypowiedzią, inwestycjom, które mogłyby napłynąć do naszego kraju i stworzyć nowe miejsca pracy, ale nie stworzą, bo jakie pieniądze przyjdą do kraju, gdzie jest zamach stanu i morderstwa polityczne? Pan prezes myśli, że mówiąc takie rzeczy, robi nam krzywdę. Prawda jest jednak taka że robi ją Polkom i Polakom, że robi ją nam wszystkim – tym, którzy chcą w tym kraju normalnie pracować, żyć, rozwijać się”

- grzmiał lider partii, której wiceprzewodnicząca stwierdziła wczoraj, że budowa CPK „jest po prostu bez sensu”.

Dalej było jeszcze ciekawej, kiedy polityk reprezentujący do niedawna „totalną opozycję” przekonywał, że prezes PiS „dramatycznie nie umie przegrywać” i „nie ma pomysłu na to, jaki następny krok wykonać”.