W trakcie rozdania nagród M100 Media Award w Poczdamie, w obecności Donalda Tuska kanclerz Niemiec Olaf Scholz dał Polakom do zrozumienia, że domagając się reparacji od Niemiec, mogą spotkać się z żądaniami rewizji polsko-niemieckiej granicy. Zwracając się do szefa Platformy Obywatelskiej kanclerz stwierdził, że układy wynegocjowane przez Willy’ego Brandta i innych mają „wielkie znaczenie”. Podkreślił, że granica polsko-niemiecka została raz na zawsze ustalona.

- „Po setkach lat naszej historii nie chciałbym, żeby jacyś ludzie szperali w książkach historycznych i szukali rewizji tego, co zostało ustalone”

- powiedział.

Jego wypowiedź skomentował w mediach społecznościowych poseł Arkadiusz Mularczyk, który zauważył, że to znana od lat taktyka Berlina.

- „Od wielu już dekad kolejne rządy Niemcy straszą Polaków rewizja granic w przypadku podnoszenia sprawy reparacji. Pan Scholz prochu więc nie wymyślił. Naprawdę liczyłem na bardziej pomysłową i błyskotliwą odpowiedź”

- napisał parlamentarzysta.

Rzecznik rządu Piotr Müller zwrócił z kolei uwagę, że chociaż kanclerz wymienił z nazwiska Donalda Tuska, to ten nie zareagował na jego słowa.

- „Nie było żadnej reakcji Donalda Tuska na niektóre wypowiedzi kanclerza Niemiec Olafa Scholza podczas uroczystości w Poczdamie. Pewnie jutro je skomentujemy nieco szerzej, bo brzmią one co najmniej dwuznaczne”

- powiedział rzecznik dziennikarzom w Sejmie.