- Następnie okazało się, że ta niemiecka „kołdra militarna” jest krótsza niż się to powszechnie wydawało. Kolejną sprawą jest to, że – tak sądzę – oni zwyczajnie nie chcą Polski wzmacniać. Stąd nagle pojawiła się nowa wersja znanego powiedzenia: „Nikt ci tyle nie da, ile Niemiec obieca” – spuentował Czarnecki.

W poniedziałek podczas przemówienia na Uniwersytecie Karola w Pradze – podaje agencja Ukrinform - kanclerz Niemiec Olaf Scholz ponownie obiecał Ukrainie „partię nowoczesnego uzbrojenia i wsparcie w budowie własnej obrony powietrznej” czytamy na portalu TVP Info.

Kiedy miałaby nadejść ta nieoczekiwana pomoc od Niemiec?

- W najbliższych tygodniach i miesiącach Ukraina otrzyma nową, bardzo nowoczesną broń: sprzęt obrony powietrznej, systemy radarowe, drony rozpoznawcze itp. - powiedział Scholz, deklarując że chodzi o pakiet pomocy wojskowej na ponad 600 mln euro.

Dalej jednak Scholz mówi o tym, że „partnerzy Ukrainy powinni opracować system skoordynowanego działania na rzecz pomocy Kijowowi, a idea ta jest już propagowana przez Niemcy i Holandię wśród państw europejskich”.

Krótko mówiąc, do tej pory Niemcy w zasadzie nic nie zrobili, a co więcej nie zabrali się nawet do opracowania tego, a ponadto – nie zamierzają się za to zabierać, ponieważ – jak wynika z opinii wielu ekspertów – sami nie dysponują sprzętem, którym mogliby się podzielić z Ukrainą a ich moce produkcyjne także są zdecydowanie przesadzone i niewielkie.