Karaś, który w maju tego roku podczas World Cup Brasil Ultra Tri pobił rekord 10-krotnego Ironmana, otwarcie przyznał podczas rozmowy w „Kanale Sportowym”, że kilka miesięcy wcześniej w sposób świadomy zażył niedozwolone środki dopingujące, które miały pomóc mu w przygotowaniach do freakowej walki, a które jak mu tłumaczono miały się utrzymać w jego organizmie zaledwie przez 72 godziny.

Badania przeprowadzone po zawodach wykazały obecność niedozwolonych substancji w organizmie Polaka, w związku z czym oczywiście jego rekord nie mógł zostać oficjalnie uznany.

„Nie pamiętam, by ktoś równie wiarygodnie zrobił z siebie cymbała. Wyznanie, że zażył doping też brzmiało wiarygodnie, trudno mieć zastrzeżenia” - skomentował występ Karasia na antenie Kanału Sportowego jego założyciel Krzysztof Stanowski.

Natomiast w trakcie wczorajszego „Fame 19 Cage Special” Robert Karaś postanowił przejść od obrony do ataku i wyrazić swą opinię na temat ludzi komentujących jego dopingową wpadkę.

„Zazwyczaj ludzie, którzy to komentują to są pewnie osoby z problemami i ja wiem, że pewnie robią straszne rzeczy w życiu, a potem zapierd…ją po opłatek do kościoła” - powiedział Karaś.