Rządzącym udało się osiągnąć kompromis z Komisją Europejską ws. KPO, w ramach którego zlikwidowana została Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Teraz jednak Bruksela stawia kolejne warunki, domagając się m.in. przyznania sędziom prawa do podważania statusu innych sędziów.
Goszcząc na antenie Radia Wnet prof. Zdzisław Krasnodębski stwierdził, że spełnienie wymagań Komisji Europejskiej wywoła jedynie kolejne żądania. Ocenił przy tym, że uzyskanie środków z KPO wiąże się z przyznaniem Unii Europejskiej kolejnych kompetencji. W związku z tym, zdaniem eurodeputowanego PiS, Polska powinna zrezygnować z tych funduszy.
- „Czas przeciąć te negocjacje i powiedzieć, że rezygnujemy z tych środków. Jeśli nie otrzymamy środków, to powinniśmy ogłosić, że transformacja nie będzie się odbywała tak szybko, jakby Komisja sobie życzyła”
- powiedział polityk.
Z pomysłem tym nie zgadza się jednak inny eurodeputowany partii rządzącej, Ryszard Czarnecki.
- „To można było rozważać 2 lata temu zanim weszliśmy w finalne negocjacje w tej sprawie. Wtedy od razu trzeba było tłumaczyć opinii publicznej (tak jak to robił premier Orban), że jest to tylko część polskiego budżetu i nie są to pieniądze, które mogą decydować o przyszłości polskiej gospodarki, samorządów, przedsiębiorstw. Rząd wybrał wtedy inną drogę – pokazywania, że udało mu się załatwić wielkie pieniądze – i trochę wpadł we własne sidła”
- stwierdził polityk w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
- „Według mnie rezygnacja ze środków na KPO w tym momencie byłaby aktem pewnej kapitulacji. Trzeba walczyć o te pieniądze, a jednocześnie cały czas pokazywać opinii publicznej, że po stronie Brukseli jest absolutnie zła wola”
- dodał.
Podkreślił, że w negocjacjach należy stosować twarde metody, w tym rozważyć zamrożenie polskiej składki.
- „W walce o te środki (na KPO – red.) trzeba reagować na decyzje Komisji Europejskiej i blokować, tak aby pokazać, że jeżeli nie dadzą nam tych pieniędzy, zapłacą wysoką cenę”
- podkreślił eurodeputowany.
