Chodzi między innymi o propozycję parafowania dwóch umów strategicznych, z których jedna dotyczyła odnowienia umowy z 1994 roku między MON Polski i Rosji. Wskazywano na korzyści dla obu państw z tak zwiększonej współpracy, która miała dotyczyć między innymi wymiany doświadczeń w kwestii planowania obronnego czy funkcjonowania sił zbrojnych i organizacji, a także edukacji i ćwiczeń.

Pod koniec 2010 roku premier wyraził zgodę na negocjowanie dokumentu, a w lutym 2011 roku przygotowano tezy uzasadniające powód, dla którego należy sporządzić umowę między resortami Polski i Rosji. Planowano nawet wspólne ćwiczenia jednostek wojskowych.

Druga z umów jaką zaproponował resort obrony pod wodzą Klicha to porozumienie sztabów generalnych. Jak czytamy, w projekcie pojawił się zapis, że:

[…] "obie strony podejmą działania zmierzające do ożywienia i rozwoju współpracy między Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej a Siłami Zbrojnymi Federacji Rosyjskiej”.

Chodziło m.in. o wymianę doświadczeń w kwestii transformacji sił zbrojnych i zarządzania zasobami ludzkimi. Obu dokumentów – mówi pro. Cenckiewicz – Rosja nigdy nie podpisała. Twierdzi, że chodziło o dialog strategiczny, który stanowił grę wizerunkową. Zaplanowano także wymianę profesorów Akademii Obrony Narodowej z jedną z rosyjskich uczelni. Na polskiej uczelni wykładać miał m.in. ambasador Rosji Aleksander Aleksiejew.