Prezentacja raportu zatytułowanego „Jak zakończyć wojnę Rosji z Ukrainą”, analizującego realia konfliktu i jego długoterminowe konsekwencje, odbyła się 26 lipca w Domu Ukraińskim w Waszyngtonie. Autorzy dokumentu – eksperci jednego z ważniejszych na świecie think tanków zajmujących się badaniem stosunków międzynarodowych − ostro skrytykowali opinię, że aby zakończyć wojnę, Ukraina i Zachód muszą zgodzić się na ustępstwa wobec Kremla.

Analitycy podkreślili, że wezwanie do zawieszenia broni „poprzez negocjacje” i bez wyeliminowania głównej przyczyny wojny – dążenia Rosji do zniszczenia Ukrainy jako państwa – nie zapewni trwałego pokoju, ale da przewagę agresorowi i pogorszy pozycję Ukrainy.

James Nixey, szef programu Rosja i Eurazja w Chatham House, uważa, że priorytetem dla społeczności międzynarodowej powinno być wycofanie wojsk rosyjskich ze wszystkich okupowanych przez nie terytoriów oraz fundamentalne odrzucenie wszelkich „szarych stref” (terytoriów z niepewną lub niejednoznaczną jurysdykcją).

Putin pokazał już, że ambicje Rosji nie ograniczają się do podboju Ukrainy. „Państwo rosyjskie nie jest zainteresowane pokojowym współistnieniem z Zachodem” – dodaje ekspert Chatham House.

Nixey uważa, że kraje zachodnie muszą również zapewnić ochronę przed militarnymi i pozamilitarnymi zagrożeniami ze strony Rosji (w tym dla gospodarki i szlaków handlowych) nie tylko Ukrainie, ale także wszystkim sąsiadom Rosji, niezależnie od tego, czy należą do NATO, czy nie.

Co się tyczy negocjacji jako sposobu na zakończenie wojny, analityk z Chatham House Keir Giles zauważył, że stwierdzenie, iż „wszystkie wojny na świecie kończą się negocjacjami”, jest nieprawdziwe.

„Negocjacje mogą trwać po zakończeniu wojny i niekoniecznie kończą wojny” – powiedział Giles. Jego zdaniem wszelkie negocjacje muszą być poprzedzone bezwarunkową klęską militarną agresora, gdyż Rosja prowadzi otwartą wojnę z opartym na zasadach porządkiem międzynarodowym, a tego typu konfliktów „nie da się rozwiązać negocjacjami”.

Poza tym, Ukraina powinna otrzymać „realne gwarancje bezpieczeństwa”, ponieważ rosyjska inwazja udowodniła, że neutralność nie daje żadnych gwarancji.

Z raportu brytyjskiego think tanku wynika, że „skuteczne gwarancje bezpieczeństwa przed agresją rosyjską może zapewnić jedynie NATO, a także dokończenie transformacji Ukrainy z byłej republiki sowieckiej w pełnoprawnego i wolnego partnera wspólnoty transatlantyckiej”. Według dokumentu członkostwo Ukrainy w NATO i UE powinno być uznane za najwyższy priorytet.

Inny autor raportu, John Lough, uważa, że Zachód musi zademonstrować Kremlowi bezwarunkową gotowość do dostarczenia Ukrainie wszelkich środków niezbędnych do zachowania niepodległości i zapewnienia pokojowej odbudowy kraju.

Jednocześnie Zachód nie powinien brać pod uwagę żądań Kremla o „zapewnienie bezpieczeństwa Rosji”, gdyż uniemożliwiają one przywrócenie zdolności NATO do kolektywnej obrony i odstraszania. Co więcej, spełnienie żądań Moskwy oznacza, że nie będzie gwarancji, iż Rosja wycofa się z agresywnej polityki wobec swoich sąsiadów i już nigdy nie zaatakuje innego państwa.

„Zachód wygrał zimną wojnę nie z powodu obaw o bezpieczeństwo ZSRS. Wygrał, broniąc się i demonstrując zalety swojego modelu politycznego i gospodarczego” – podkreślił ekspert Chatham House.

KOMENTARZ REDAKCJI

Zaprezentowany jako ultimatum Traktat o gwarancjach bezpieczeństwa, opublikowany 17 grudnia 2021 roku przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a przygotowany na polecenie szalonego Putina, zawiera bezczelne żądanie wycofania wojsk NATO ze wschodniej flanki Sojuszu do granic z 1997 roku. Opętany ideą wskrzeszenia ponurego imperium zła gospodarz Kremla z maniakalnym uporem usiłuje odbudować sowiecką strefę wpływów w Europie. Dlatego chce zakwestionować plany rozszerzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód, chce, żeby Zachód porzucił państwa Europy Środkowo-Wschodniej na pastwę Rosji.

Opętany ideą wskrzeszenia ponurego rosyjskiego imperium zła, gospodarz Kremla z maniakalnym uporem usiłuje odbudować stalinowską strefę wpływów w Europie. Dlatego chce zakwestionować kolejne etapy rozszerzenia NATO na Wschód, po których Moskwa nie mogłaby już destabilizować i wzniecać otwartych konfliktów zbrojnych w Polsce, Czechach, Słowacji, krajach bałtyckich i na wschodnich Bałkanach. Jednocześnie we wszystkich krajach sąsiednich (Mołdawia, Gruzja, Azerbejdżan i Ukraina), które nie przystąpiły do NATO, rosyjskie służby specjalne rozpętały krwawe wojny. Putin marzy o rozpaleniu podobnych konfliktów w państwach byłego Układu Warszawskiego, ponieważ przez 200 lat Rosja panowała w Europie Środkowo-Wschodniej za pomocą zasady „dziel i rządź”.

Rosja stała się egzystencjalnym zagrożeniem dla Ukrainy i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Wielokrotnie ostrzegałem, że Rosja opracowuje szczegółowy plan agresji i terroru wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym stwierdzeniu nie ma najmniejszej przesady. O istnieniu takiego planu świadczą liczne odtajnione dane ukraińskiej i zachodnich agencji wywiadu, a także nagminne wypowiedzi samych rosyjskich strategów, polityków oraz wielokrotne publikacje kremlowskich propagandystów, którzy ostatnio zaczęli urządzać histerię w sprawie konieczności „denazyfikacji” Polski. I to nie jest przypadek. Rzeczywiście, w ultimatum, jakie rosyjskie MSZ w grudniu ubiegłego roku wystosowało wobec USA i NATO, pojawiło się żądanie rozbrojenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej, czyli przywrócenia Moskwie dawnej strefy wpływów na Starym Kontynencie.

Putin popełnia poważne zbrodnie przeciwko ludzkości, ponieważ czuje absolutną bezkarność, grożąc całemu światu bronią jądrową. Psychopata z bunkra praktycznie otwarcie grozi Zachodowi, mówiąc, że jeśli będzie mu uniemożliwiać zorganizowanie ludobójstwa na Ukrainie, użyje broni jądrowej przeciwko państwom NATO.

Ukraina jest tylko pierwszym celem zbrodniarza wojennego. Kremlowski paranoik marzy o odbudowie Imperium Rosyjskiego i dawnej strefy wpływów w Europie, która obejmuje całą wschodnią flankę NATO, czyli kraje bałtyckie, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię.

Jeśli Zachód ulegnie Putinowi na Ukrainie, będzie on nadal wymachiwał jądrową maczugą, bezkarnie dopuszczając się agresji i ludobójstwa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Dlatego stosowanie szantażu nuklearnego jest kategorycznie niedopuszczalne. Świat nie powinien tego tolerować!

Jeśli Zachód będzie ulegać zastraszaniu Putina, może to doprowadzić do znacznie większych katastrof dla ludzkości niż nawet ograniczone użycie broni jądrowej. Kremlowska bestia musi być surowo ostrzeżona, że każda próba użycia broni masowego rażenia pociągnie za sobą natychmiastową, twardą, odpowiednią i lustrzaną reakcję.

Moskiewski zbrodniarz wojenny musi zdać sobie sprawę, że jego szantaż nie będzie miał najmniejszego wpływu na wolę suwerennych i wolnych narodów. Musi raz na zawsze porzucić takie instrumenty polityki zagranicznej. Musi również wyraźnie i jasno zrozumieć, że poniesie surową i nieuniknioną karę, jeśli nadal będzie popełniał ciężkie zbrodnie przeciwko ludzkości.

Jagiellonia.org