Premier Donald Tusk spotkał się dziś z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i szefem MS Adamem Bodnarem. Była to reakcja na burzę wywołaną publikacją Onetu, który ujawnił, że pod koniec marca zatrzymano trzech żołnierzy, którzy oddali strzały ostrzegawcze, broniąc się przed atakiem grupy imigrantów uzbrojonych w niebezpieczne narzędzia. Dwóch żołnierzy usłyszało zarzuty w tej sprawie. Po tym spotkaniu szef rządu oświadczył, że na wniosek prokuratora generalnego zdecydował o odwołaniu zastępcy prokuratora generalnego ds. wojskowych Tomasza Janeczka. Zgodę na to musi teraz wyrazić prezydent.

Wcześniej z prok. Janeczkiem spotkał się minister Bodnar. Przed tym spotkaniem prokurator udzielił komentarza dziennikarzom wyjaśniając, że „wyraził zgodę na objęcie nadzorem sprawy wskutek wniosku, który wpłynął na jego biurko”.

- „Macie państwo tę kopię. Gdzie tam pisze o zarzutach? Gdzie tam pisze o kajdankach w stosunku do żołnierzy? Gdzie tam pisze o czynnościach wykonanych w stosunku żołnierzy?”

- pytał.

- „Powiązanie mnie z tym, że to ja stałem za zarzutami, że wiedziałem i spowodowałem, że żołnierze zostali zatrzymani, jest wielką manipulacją. Wyrażam oburzenie z tego powodu, że próbuje mi się przypisać, że ci żołnierze zostali pokrzywdzeni”

- oświadczył.

Podkreślił, że o sprawie dowiedział się 6 maja, a później „nie otrzymywał żadnych informacji”.

- „Jeszcze raz mówię, że dowiedziałem się o tych okolicznościach dotyczących żołnierzy, kajdanek, zatrzymania, próby aresztowania właśnie z publikacji Onetu. (...) Nie występowałem o te informacje. Naturalne jest, że jako prokurator, który został wyznaczony do nadzoru, to ja powinienem otrzymywać te informacje”

- dodał.