Alarm przeciwlotniczy ogłoszono, kiedy niemiecki prezydent przebywał w podkijowskiej Koriukiwce. Rosjanie wystrzelili z terytorium Białorusi drony bojowe. W związku z alarmem Steinmeier udał się do schronu.

- „To dało nam szczególnie mocne zrozumienie warunków, w jakich żyją tu ludzie. Była to sytuacja, której nie mogłem wykluczyć podczas swojej wizyty. Ludzie żyją tu w takich warunkach każdego dnia. Przeprowadzone w schronie rozmowy były bardzo dużym przeżyciem. I sądzę, że nie tylko dla mnie”

- powiedział po tym zdarzeniu prezydent Niemiec.

Pierwotnie Steinmeier miał odwiedzić Ukrainę już w kwietniu, wspólnie z prezydentami Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Media donosiły wówczas, że nie zgodziły na to władze Ukrainy sygnalizując, iż niemiecki prezydent jako jeden z architektów prorosyjskiej polityki nie jest mile widziany w Kijowie.