Prezes PiS wystąpił dziś na konferencji prasowej zatytułowanej „Lepsze życie Polaków”, w czasie której zwrócił uwagę, że koalicja rządząca sprawuje władzę za pomocą emocji.
- „Próbuje się te emocje wywoływać różnego rodzaju działaniami - niekiedy bardzo ostrymi, wątpliwymi z punktu widzenia prawa, ale to nie jest dobra polityka. Polityka to jest dbałość o dobro wspólne, a w polskim wypadku, to o dobre życie Polaków”
- powiedział.
- „Dobre, czyli bezpieczne i z dbałością o nasze kieszenie. Tak, aby Polacy mogli żyć na poziomie nie gorszym niż ten, który był i żeby on stale rósł. Chodzi o to, żebyśmy się zbliżali do średniej europejskiej. Mamy w tej chwili dobry wynik, ale nie jest to jeszcze wynik taki, który powinien być. Niemcy są wciąż nad nami, więc my powinniśmy iść w takim kierunku...”
- dodał.
Wskazał, że warunkiem dążenia w tym kierunku jest realizacja polityki, w ramach której zapowiada się pewne działania, a następnie je realizuje. Następnie zapytał, czy taką politykę prowadzi obecnie rządząca większość, przypominając o długiej liście złożonych w kampanii wyborczej obietnic.
- „Kiedy my, w 2015 roku, a nawet wcześniej zapowiadaliśmy - to było dosyć skromne. To było 500 zł od drugiego dziecka. Dopiero w trakcie naszych działań, kiedy nasze możliwości się zwiększały, rozszerzaliśmy ten program. Rozszerzaliśmy go również wtedy, kiedy nadchodziły kryzysy i trzeba było na nie reagować. Uporządkowaliśmy finanse publiczne, aby było nas stać”
- przypomniał.
- „Teraz jest inaczej... Teraz mamy z jednej strony gry, które mają oddziaływać na społeczne emocje, a z drugiej - mamy sięganie do kieszeni Polaków. Jest to nic innego jak stara gra, stary sposób Platformy Obywatelskiej i jej sojuszników”
- podkreślił.
Jako na przykłady tych działań wskazał na odejście od zerowej stawki VAT i zbliżające się podwyżki cen energii.
Lider Zjednoczonej Prawicy odniósł się również do pojawiającego się ze strony koalicji rządzącej postulatu wprowadzenia w Polsce euro.
- „Mamy zatem coś, co łączy się przeciwko prezesowi NBP, ale tak naprawdę chodzi tutaj o... euro. Chce się złamać coś, co jest fundamentalną zasadą systemu finansowego UE, czyli niezależność Banku Narodowego po to, aby wprowadzić euro”
- powiedział.
Przywołał przykład Słowacji, gdzie znacznie obniżył się poziom życia mieszkańców po przyjęciu wspólnej waluty.
- „To nie jest w interesie Polski. To jest w interesie innych krajów. Takich, gdzie euro jest walutą słabą, czyli ułatwia im eksport. W gruncie rzeczy, teraz na pewno jedno państwo odpowiada tym kryteriom - Niemcy. Euro jest przeciw polskim interesom”
- oświadczył Jarosław Kaczyński.
Podkreślił, że wprowadzenie euro byłoby nie tylko oddaniem części suwerenności, ale również uderzeniem w polską gospodarkę.
Prezes PiS poinformował również o skierowaniu do Sejmu projektu ustawy przedłużającej do końca roku mrożenie cen energii.
