Przed południem premier Mateusz Morawiecki przyjął w swojej kancelarii prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, aby omówić z nim proponowane przez rząd projekty ustaw dot. cen energii i dystrybucji węgla przez samorządy. Do tej pory Rafał Trzaskowski zdawał się być bardziej politykiem totalnej opozycji niż włodarzem stolicy i niechętnie podchodził do współpracy z rządem w tym zakresie.

- „Nie zgadzamy się z filozofią przerzucania kolejnych obowiązków na samorząd, ale najważniejsze jest dla nas to, żeby pomóc ludziom, dlatego rozmawiamy o szczegółach”

- mówił po spotkaniu prezydent Warszawy.

Jego „niezgoda” jest niezwykle ciekawa w kontekście podnoszonych od lat przez Platformę Obywatelską postulatów decentralizacji i przyznania większych kompetencji samorządom. Jak widać, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej chciałby cieszyć się kompetencjami, ale nie przejmować przy tym obowiązkami.

Relacjonując rozmowę z premierem, Trzaskowski wskazał, że rząd zapewni węgiel i dowiezie go na składy.

- „Nie musimy go odbierać z portów, tak jak na początku to miało wyglądać, więc z tego się cieszę, bo to jest sensowniejsze rozwiązanie”

- powiedział.

Wcześniej prezydent Warszawy bił na alarm przekonując, że rząd pozostawia samorządy z ogromny problemem. Dziś natomiast stwierdził, że w rzeczywistości… zapotrzebowanie Warszawy na węgiel nie jest wysokie.

- „To są cztery pociągi”

- podkreślił.