Prezes rady ministrów mówiąc o gazie oznajmił: „zdając sobie sprawę z zagrożeń związanych z polityką surowcową Putina i wojną, od początku wojny zaczęliśmy napełniać nasze magazyny” i dodał: „Dziś kawerny napełnione są w blisko 100 proc.”.

Premier tłumaczył, że „jest oczywistą rzeczą, że skoro z importu rosyjskiego uzupełniany był do czasu przed wojną polskie zasoby węgla, to kiedy nagle zostały przerwane jego dostawy, to jest go mniej”.

„Jednak prawda jest także, że od samego początku, od marca, płyną statki z importu spoza Rosji właśnie po to, aby uzupełniać węgiel” – uspokajał Mateusz Morawiecki dodając, że węgiel jest obecnie ściągany do Polski z „bardzo wielu krajów świata”.

„Cel, który postawiłem spółkom Skarbu Państwa jest jeden: węgla ma być nadmiar. Chcę, żeby było więcej węgla niż jest potrzebne nawet na surową zimę. Węgiel się nie zmarnuje. Ma być nadpodaż, nadprodukcja, po prostu nadmiar” – oświadczył premier Morawiecki.

Szef polskiego rządu podkreślił również, że za 3 miesiące gazociąg bałtycki Baltic Pipe „będzie działał i będzie tamtędy płynął norweski gaz”.

„My troszczymy się o bezpieczeństwo Polski. Damy radę. Kiedy toczy się wojna, państwo musi być aktywne. Państwo musi być interwencyjne. Państwo musi interweniować. I to się właśnie dzieje” – zapewniał Morawiecki.