- „Stacja jest zaminowana od pierwszych tygodni okupacji. Nie wiem, skąd teraz taka panika. Może to dla zwrócenia uwagi na ZNPP, zwłaszcza gdy trwają prace nad wyzwoleniem południa Ukrainy. Być może po wysadzeniu (przez Rosjan) elektrowni w Kachowce nikt nie wie, czego się spodziewać”

- podkreślił rozmówca serwisu Suspilne, który cały czas pracuje w obiekcie.

Podkreślił, że zachowanie Rosjan w elektrowni nie zmieniło się od momentu jej zajęcia i od tego czasu istnieje ryzyko jej wysadzenia.

- „Są obecni na stacji, mieszkają na terenie elektrowni, przechowują dużo broni. Sprzęt pojawia się i znika, jest dużo ciężarówek i nie wiadomo, co zawierają”

- powiedział.

Zaporoska Elektrownia Jądrowa jest okupowana przez rosyjskie siły od początku marca 2022 roku. Rosjanie wielokrotnie ostrzeliwali obiekt, co w ocenie Kijowa rodziło zagrożenie radiacyjne. Kilkukrotnie dochodziło też do odłączenia elektrowni od ukraińskiej sieci energetycznej, przez co była ona zdana na pracę awaryjnych generatorów. Od kilku tygodni Kijów alarmuje o ryzyku wykorzystania przez Rosjan obiektu do ataku terrorystycznego i spowolnienia ukraińskiej kontrofensywy. Wedle ukraińskiego wywiadu, we wtorek na dachu dwóch bloków energetycznych rozmieszono przedmioty przypominające ładunki wybuchowe.