Według badania przeprowadzonego przez CBOS największa grupa sympatyków formacji Brauna, bo aż 30 proc., w ogóle nie praktykuje religii. Można powiedzieć, że to ludzie niewierzący, typowi zachodni „apateiści” czy „nones”, niezainteresowani sferą wiary. Zaledwie kilka razy w roku do kościoła chodzi dalszych 21 proc. zwolenników Korony. Raz lub dwa razy w miesiącu – 15 procent. Tylko 27 proc. chodzi do kościoła w każdą niedzielę, a 6 proc. nawet kilka razy w tygodniu.
W sumie aż 66 proc. wyborców Konfederacji Korony Polskiej to ludzie, którzy – jeżeli ochrzczeni – trwają w obiektywnym stanie grzechu ciężkiego. To na pozór dość zaskakujące w przypadku partii, której lider zaczyna wystąpienia publiczne od katolickiego pozdrowienia, deklaruje przywiązanie do tradycyjnej Mszy świętej, jest zwolennikiem katolickiej monarchii i tak dalej.
Nie sądzę jednak, by ostatecznie należało się temu aż tak bardzo dziwić. W Europie Zachodniej – a Polska jest jej częścią i podlega w dużej mierze tym samym zjawiskom kulturowym – już dość dawno nastąpił wyraźny rozdział prawicowej polityki od wiary. Najlepszym tego przykładem jest francuskie Zjednoczenie Narodowe. Partia Marine Le Pen jest wyraziście antyunijna i zdecydowanie antymigracyjna – ale zarazem respektuje całą masę rewolucyjnych „zdobyczy”, w tym swobody uśmiercania dzieci nienarodzonych. Program Zjednoczenia Narodowego idzie po prostu za głosem elektoratu – a antyunijny i antymigracyjny elektorat francuski nie jest wcale katolicki. Jest nacjonalistyczny – ale nie jest religijny.
Dość podobnie wygląda to w Niemczech. Alternatywą dla Niemiec kieruje w końcu Alice Weidel, lesbijka żyjący w związku z kobietą i wychowująca w nim dziecko. Owszem, AfD jest zdecydowanie bardziej chrześcijańska niż Zjednoczenie Narodowe – nie popiera aborcji, krytykuje ideologię LGBT (jak mówi Weidel, wszystko już osiągnięto, lesbijki nie muszą o nic więcej walczyć!), odwołuje się do chrześcijańskiego dziedzictwa Niemiec. Zarazem jednak wyborcy Alternatywy są w zdecydowanej większości obojętni religijnie – zajmują się Kościołem tylko o tyle, o ile da się go skrytykować za związki z lewicową polityką.
W Polsce sytuacja staje się dość podobna – prawicowa emocja polityczna staje się oddzielona od wiary katolickiej. Owszem, nie widać tego jeszcze tak silnie w elektoracie PiS, ale w bardziej „radykalnych” formacjach, jak Korona, już owszem. Sekularyzacja robi swoje, nie ma przed tym żadnej ucieczki – niezależnie od deklaracji programowych czy osobistych wyborów religijnych politycznych liderów, elektorat katolicki po prostu się zmniejsza.
W przypadku Korony Grzegorza Brauna można szukać też innych odpowiedzi na pytanie o małą pobożność znacznej części jego sympatyków. Wydaje mi się, że dla wielu polskich katolików część narracji liderów tego ugrupowania jest po prostu głęboko nieakceptowalna.
To na przykład publiczne pokazywanie się z „Jaszczurem”, człowiekiem żywiącym się skrajnie niechrześcijańską nienawiścią. Jak sympatyzować z formacją, która współpracuje z aktywistą wulgarnie lżącym Biblię?
Wielu katolików może też zaskakiwać narracja dotycząca Federacji Rosyjskiej. Choć gorliwi katolicy nie należą do admiratorów liberalnego Zachodu, wierzący nie będą upatrywać realnej alternatywy geopolitycznej w państwie rządzonym przez (post)komunistycznych, cynicznych religijnie aparatczyków. „Ruski mir” pełen moralnych patologii, z aborcją na czele, nie jest zachęcający dla członków Kościoła rzymskiego.
Nie mam też przekonania, czy szersze grona katolików mogą sympatyzować z narracją Korony w sprawie Żydów, zwłaszcza w kwestii podważania przebiegu Holokaustu. To nie są rzeczy, które mieszczą się w kodzie kulturowym większości członków Kościoła.
W sumie zatem nie dziwi mnie, że duża część potencjalnych wyborców Korony nie ma z religią nic albo tylko niewiele wspólnego. Tak rozwija się „prawicowa emocja” polityczna w Europie, taka jest specyfika tej konkretnej formacji.
Pytanie tylko, jak z niewierzącym elektoratem realizować inspirowaną katolicyzmem politykę – o ile takie pytanie jest dla kogoś w ogóle istotne.
Autor jest publicystą portalu PCh24.pl
