O „masowych grobach” przy polsko-białoruskiej granicy Janina Ochojska mówiła na antenie TOK FM.
- „Myślę, że ofiar tej granicy jest o wiele więcej. One albo są w jakimś zbiorowym grobie... bo nie zdziwiłabym się, gdyby w czasie, kiedy dostęp do granicy był zamknięty, po prostu pozbierano ciała, żeby nie było dowodów”
- powiedziała.
Stwierdziła, że dziś „mówi się o prawie 300 osobach, które zaginęły”, których losy starają się ustalić „aktywiści”.
Ochojska opowiedziała historię o aktywistach, którzy „przeczesują lasy i ostatnio znaleźli ciało Jemeńczyka, które leżało tam bardzo długo”.
- „Przypuszczam, że w lesie są jeszcze ciała, ale być może część z nich została po prostu uprzątnięta”
- dodała.
O „sprzątanie” tych ciał oskarżyła leśników, jednocześnie zastrzegając, że nikogo nie oskarża, a jedynie „przypuszcza”.
- „To nie jest oskarżenie, to przypuszczenie, co mogło się stać i gdybym była taką władzą, jaką mamy teraz, to też bym tak zrobiła, żeby dowody uprzątnąć”
- mówiła.
Do wypowiedzi Ochojskiej odniósł się w mediach społecznościowych wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, który pyta, czym jej aktywność różni się od aktywności dezertera Emila Czeczki.
Ochojska w @Radio_TOK_FM twierdzi, że w lasach przy granicy białoruskiej są zbiorowe groby migrantów. Zwłoki w masowych grobach umieszczali u leśnicy.
— Maciej Wąsik 🇵🇱 (@WasikMaciej) March 10, 2023
Pewnie jutro fragmenty audycji beda powielały białoruskie media.
Czym @JaninaOchojska różni sie od Emila Czeczko?
Aktywność Ochojskiej najwyraźniej odnotowują zachodnie media. Kilka dni temu Caspar Shaller na łamach „Tageszeitung” nazywał Polaków „mordercami”.
