Dziewczyna została zlinczowana po tym, jak skrytykowała zamieszczanie treści religijnych na grupowym studenckim czacie na Whatsappie. Pozostali studenci uznali to za bluźnierstwo przeciwko Allahowi.
Śmierć dziewczyny wstrząsnęła krajem, jednak od początku widać było, że procesu sprawców nikt nie bierze tam na serio. Nigeria jest państwem federacyjnym, a w jej północnych stanach obowiązuje islamskie prawo religijne - szariat.
Linczujący dziewczynę tłum liczył 200 osób, jednak zarzuty postawiono jedynie 2 mężczyznom. Mężczyzn aresztowano, a następnie wypuszczono za kaucją. W ich obronę zaangażowała się grupa 34 adwokatów muzułmańskich. Prokurator z kolei czterokrotnie nie stawiał się na rozprawach bez podania jakiejkolwiek przyczyny. Po aresztowaniu w Sokoto doszło do ostrych zamieszek i rozruchów ulicznych.
Stowarzyszenie Pisarzy Praw Człowieka Nigerii (Huriwa) złożyło petycję do Międzynarodowego Trybunału Karnego, domagając się aresztowania gubernatora Sokoto, Aminu Tambuwaly, uznając go za odpowiedzialnego za brak ścigania zabójców Debory. W petycji organizacja zaznaczyła, że jego postępowanie "zachęci innych do bezkarnego popełniania podobnych zbrodni".
"Mają ponad 30 prawników. Oświadczyli, że są niewinni, nawet nie żałują, że zabili moją córkę. Jak mogę mieć nadzieję na uzyskanie sprawiedliwości od ludzkiego sądu w takich warunkach?" - mówił ojciec ofiary.
"Nie mogę nic zrobić, ale wiem, że Bóg istnieje i modlę się, aby pomyślał o wszystkim. Nie rozumiem (tej sytuacji – red.), ale tylko On zna wszystkie odpowiedzi. Bóg pomyśli o wszystkim" - dodał.
