Scholz ponownie znalazł się pod pręgierzem największych niemieckich gazet.
W ocenie publicysty Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung (FAS) Konrada Schullera, miękkie podejście Scholza osłabia Niemcy i stanowi katalizator dla imperialistycznej polityki moskiewskiej. Schuller nawiązał przy tym do listu znanych niemieckich historyków, którzy skrytykowali Scholza za jego „słabiutką reakcję” na zapędy Putina.
Schuller poddał także w wątpliwość sam fakt istnienia koalicji SPD, Zielonych i Liberałów, jeśli koalicja tak nie potrafi sprzeciwić się polityce „morderczego państwa zbójeckiego” tj. Rosji.
„Zieloni i FDP oraz będące obecnie w opozycji partie chadeckie CDU/CSU miałyby wystarczającą liczbę głosów, aby usunąć Scholza ze stanowiska kanclerza” – uważa publicysta.
Schuller stwierdził także, że różnice między koalicjantami, takie jak polityka migracyjna bądź klimatyczna, wydają się być nie do przezwyciężenia.
„Te różnice stałyby się jednak mało ważne, gdyby Ukraina znalazła się wkrótce na progu porażki, a rosyjski marsz do granic NATO stałby się rysującą się perspektywą” – czytamy na łamach FAS.
Zaś były prezydent Niemiec Joachim Gnauck powiedział, że Władimir Putin „wie, że wielu Niemców strach ogarnia szybciej niż Polaków czy Francuzów” i wykorzystuje tę sytuację”.
„Strach jest pomocnikiem agresora. Apeluję, aby nie ulegać strachowi zbyt szybko, na przykład przed groźbą użycia broni atomowej” – dodał Gnauck w wywiadzie udzielonym serwisowi Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND).
W jego ocenie putinowskie groźby robią wrażenie na „niemieckiej duszy”. „Strach zawęża spojrzenie i skłania do ucieczki, chociaż opór byłby możliwy” – stwierdził Gnauck.
Były prezydent Niemiec popiera przekazanie Ukrainie pocisków Taurus, przed czym wzdraga się Olaf Scholz. W ocenie Gnaucka przekazanie tego uzbrojenia nie oznaczałoby włączenia się Niemiec do wojny z Rosją. Polityk wyrazi także nadzieję, że Scholz zrewiduje swoje stanowisko w tej sprawie.
