Jako źródło tych informacji wskazywany jest Institute for the World Economy (IfW) z siedzibą w Kilonii. Od początku wojny publikuje on Ukraine Support Tracker. Jest to cykliczny raport, w którym wyliczane są różne formy pomocy pogrążonej w wojnie Ukrainie, do których przypisywane są kwoty w walucie euro (€).
W tym porównaniu wsparcia dla Ukrainy - według kraju, Niemcy zajmują trzecie miejsce z kwotą około 22 mld €.
Według wspomnianego badania Ukraina otrzymuje obecnie największe wsparcie od instytucji UE (Komisji i Rady) oraz USA. Przedstawione kwoty obejmują wsparcie finansowe (pożyczki, dotacje itp.), pomoc humanitarną (żywność, lekarstwa itp.) oraz wartość dostarczonej broni i sprzętu, w tym darowizny rzeczowe dla ukraińskiej armii i pomoc finansową związaną z celami wojskowymi.
Pod względem wartości dostarczonej broni i samej pomocy finansowej na cele wojskowe Niemcy zajmują drugie miejsce z kwotą około 18 mld €. Największe wsparcie w zakresie broni i sprzętu Ukraina ma otrzymywać z USA: w okresie od 24 stycznia 2022 r. do 15 stycznia 2024 r. popłynęła stamtąd broń i fundusze na cele wojskowe w wysokości około 42 mld €.
Polska w tym zestawieniu znalazła się na 10 miejscu. To i tak dobrze, że pomoc udzielana przez Pałąków w ogóle została zauważona przez niemiecki instytut.
My Polacy powinniśmy im być za to wdzięczni, bo mogli przecież umieścić Polaków na dalszym pozycjach. W końcu instytut bada wsparcie jakie udzieliło 31 krajów.
Jak widzimy fakty faktami, ale w przekazie liczy się siłą tego kto ma lepsze narzędzie propagandowe.
Polska i Polacy udzielili Ukrainie pomocy o znacznie większej wartości niż wskazują to wartości podane przez niemiecką dezinformację. IfW Kiel w wyliczeniach nie bierze pod uwagę wsparcia polskich samorządów, organizacji pozarządowych oraz oddolnych inicjatyw polskich obywateli. Ja sam byłem na Ukrainie wiele razy, robiłem to za własne pieniądze i poświęcałem czas. Przewiozłem towary wartości znać,nie przekraczającej 200 tysięcy PLN. Czy ktoś to w Niemczech odnotował?
Niemiecki instytut nie wskazuje również na fakt odważnych decyzji jakie podjął polski rząd oraz kwestii najważniejszej - czasu w jakim udzielona została pomoc. W przypadku udzielania pomocy to właśnie czas jest czynnikiem decydującym. Umierającemu z wycieńczenia pomóc może szklanka wody oraz kawałek byle chleba podana natychmiast przez osobę zapewniającą troskliwą opiekę. Wartość nominalna to tylko 1 PLN, ale podawana przez pięć kolejnych dni wystarczy by uratować życie.
Jeśli ktoś inny po tygodniu tej samej osobie przekaże kilogram kawioru o wartości 500 PLN to nie oznacza to, że jego pomoc była o 5000% wyższa.
Według IfW Kiel publikowanie danych Ukraine Support Tracker ma na celu oparcie dyskusji na temat wsparcia dla Ukrainy na faktach. Fakty to jednak coś więcej niż liczby.
Obecnie w Europie trwa "walka" o przejęcie ukraińskich uchodźców. Niemcy potrzebują nowych obywateli, szczególnie takich, których nie trzeba utrzymywać, którzy są w wieku produkcyjnym z doświadczeniem zawodowym oraz podobni kulturowo. Taka migracja zapewnia dostarczenie kapitału ludzkiego potrzebnego bazie przemysłowej,.a to powoduje samonapędzającą się konsumpcję. Na tym nie koniec profitów. Z punktu widzenia Niemiec najważniejszym problemem do rozwiązania jest ogromny deficyt w systemie emerytalnym. Obecnie wynosi on 106 mld €. Ukraińscy obywatele świetnie nadają się do tego, by własną pracą ten deficyt zredukować.
Tym samym dojdzie do sytuacji, w której osoba w wieku produkcyjnym, wychowana w innym kraju zasili własną pracą emeryta niemieckiego, który nie poniósł w związku z tym żadnych kosztów.
Przecież obowiązuje umowa pokoleniowa, czyli w pierwszej kolejności ponoszone są wszystkie koszty związane z utrzymaniem bezprodukcyjnego okresu dzieciństwa, takie jak opieka, medycyna, edukacja. To inwestycja wspólnoty, by następnie, kiedy te osoby wejdą w okres produkcyjny mogły wesprzeć społeczeństwo, w które je troskliwie wychowało i zapewniło opiekę.
Taka sytuacja jest dla Ukrainy i Ukraińców skrajnie niekorzystna, ale niemiecki przekaz propagandowy będzie imputuwal światu narrację o "wspaniałej niemieckiej pomocy", a Polskę i Polaków będzie wpychał w wykreowany przez UE konflikt w naszym wschodnim sąsiadem.
Więc jeśli nie wiadomo co chodzi to może chodzić o pieniądze przedstawię kilka liczb:
- przeciętna składka emerytalna jaka jest odprowadzana za niemieckiego pracownika do systemu emerytalnego wynosi 9186,36€
- całkowita wartość pomocy to rzekomo 22 mld €
Liczby te oznaczają, że wystarczy niecałe 2,4 mln ukraińskich pracowników by pomóc się zwróciła. Oznacza to również, że wystarczy 11 mln pracujących z Ukrainy by zredukować deficyt w niemieckim systemie emerytalnym.
Co więc z ukraińskim emerytem, który został w ojczyźnie?
Kto poniesie koszty jego utrzymania?
Te pytania pozostawię otwartymi.
