Franciszek w wywiadzie dla mediów szwajcarskich stwierdził, że Ukraina w starciu z Rosją powinna mieć „odwagę białej flagi”. Oznacza to, że kraj ten powinien samemu dążyć do tego, by zasiąść z Rosją do stołu negocjacyjnego. Zdaniem Franciszka, kapitulacja nie dowodzi słabości. Franciszek ponadto po raz pierwszy w odniesieniu do Ukrainy zaczął używać takich określeń jak „pokonany”.
„Ostatnie wypowiedzi papieża na temat wojny w Ukrainie nie są przejęzyczeniem. Ujawniają one raczej główne cechy ‘dyplomacji pokojowej' Franciszka od czasu jego wyboru na papieża jedenaście lat temu” – czytamy na łamach FAZ.
Autor komentarza Matthias Rueb nie ma przy tym wątpliwości co do tego, jak należy odczytywać tę wypowiedź Franciszka.
„Dla Franciszka jest po sprawie: Ukraina przegrała wojnę, powinna skapitulować i przyjąć pokój podyktowany przez Putina za pośrednictwem Erdogana” – czytamy.
Publicysta zauważył, że Watykan ma jedną z najstarszych służb dyplomatycznych, która swoją historią sięga czasów, gdyby państwo kościelne zajmowało istotną część Półwyspu Apenińskiego.
„Ale jeśli szef robi i mówi to, co chce, wysiłki zespołu spełzają na niczym” – czytamy.
„Papież wielokrotnie wypowiada swoje zdanie w wywiadach i rozmowach, najwyraźniej bez konsultacji z doradcami. Następnie Sekretariat Stanu pod kierownictwem kardynała Pietro Parolina zbiera potłuczone szkło” – uważa publicysta.
Ponadto jego zdaniem tego rodzaju wypowiedzi Franciszka „oznaczają de facto zrównanie atakującego i obrońcy”. Rueb podkreślił również, że papież „uparcie odrzuca zaproszenia od przywódców politycznych i katolików w Ukrainie, ponieważ chce udać się do Kijowa tylko wtedy, gdy zaraz potem zostanie przyjęty w Moskwie”.
„Jednak ani Putin, ani prawosławny patriarcha Cyryl nie chcą się z nim tam spotkać. Uczucia sprawców, zranione ‘jednostronną' podróżą do Kijowa, są oczywiście co najmniej tak samo ważne dla papieża, jak uczucia ofiar, które błagają go o znak widocznej solidarności” – czytamy.
