4 czerwca Donald Tusk organizuje w Warszawie demonstrację zwolenników opozycji, na którą zaprasza wszystkich, którzy sprzeciwiają się rządom Prawa i Sprawiedliwości.

- „Wzywam wszystkich na marsz w samo południe 4 czerwca w Warszawie. Przeciw drożyźnie, złodziejstwu i kłamstwu, za wolnymi wyborami i demokratyczną, europejską Polską”

- napisał na Twitterze.

Do propozycji z entuzjazmem podchodzą jednak jedynie przedstawiciele Lewicy. Donald Tusk nie powinien raczej liczyć na wsparcie Polski 2050, co jasno dał do zrozumienia Szymon Hołownia. „Odpuśćmy sobie naprawdę z tym marszem 4 czerwca” – apelował w czasie transmisji w swoich mediach społecznościowych polityk. Również przedstawiciele Polskiego Stronnictwa Ludowego z dystansem wypowiadają się na temat inicjatywy Platformy Obywatelskiej. Goszcząc dziś na antenie wPolsce.pl poseł PSL Marek Sawicki, choć wprost nie odpowiedział na pytanie o swój ewentualny udział w wydarzeniu, krytykował samą jego ideę.

- „Mam wrażenie, że ciągle gonimy te same kaczory, to bez sensu. Każdy ma prawo robić 4 czerwca co chce. To ważna data dotycząca pierwszych wyborów po 1989 roku. Nie były one w pełni demokratyczne, ale rok później odbyły się demokratyczne wybory do samorządu i wtedy też zaczęła się moja przygoda z polityką”

- powiedział.

- „Zostawmy tego polityka (Tuska), niech on sam sobie radzi. Nie ma potrzeby poświęcać mu aż tyle czasu”

- dodał.