Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Antonio Guido Filipazzi poinformował dziś, że papież Franciszek przyjął rezygnację bp. Grzegorza Kaszaka z urzędu ordynariusza sosnowieckiego. To prawdopodobnie pokłosie głośnego skandalu, do którego doszło na plebanii w Dąbrowie Górniczej. Odbyła się tam seksualna impreza z udziałem księży. Kiedy obecny na niej mężczyzna świadczący usługi seksualne stracił przytomność, pozostali uczestnicy nie chcieli wzywać pomocy medycznej. Mimo wszczęcia procedur kanonicznych, po wybuchu skandalu padało wiele głosów wzywających biskupa sosnowieckiego do rezygnacji z urzędu. Ostatecznie hierarcha się na to zdecydował.

Wydarzenia te komentował na antenie RMF24 kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie ks. prof. Andrzej Kobyliński.

„Nie ma statków niezatapialnych, takim miał być Titanic i wiemy jak to się skończyło. Podobnie, gdy chodzi o biskupów czy innych ludzi władzy – nie ma ludzi niezatapialnych”

- stwierdził filozof.

- „Jeśli przychodzą ogromne skandale czy zgorszenia, to także w Kościele musi być sprawiedliwość. Musi przyjść moment kary. I mam nadzieję, że to się stało dzisiaj w diecezji sosnowieckiej”

- dodał.

Duchowny przypomniał, że w Kościele katolickim nie ma procedury odwołania biskupów. Dlatego papież Franciszek jedynie przyjął rezygnację złożoną przez bp. Kaszaka. Prawo kanoniczne przewiduje jednak, że jeśli z jakichś powodów biskup „nie może w sposób właściwy sprawować swojego urzędu”, to „usilnie prosi się” go o rezygnację.

- „Zawsze jest tak, że jeśli Watykan reaguje i sugeruje dymisję, to oczywiście każdy biskup takie pismo napisze”

- wyjaśnił ks. Kobyliński.

W ocenie etyka taki scenariusz wymagał jednak stanowczego nacisku ze strony hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce na Stolicę Apostolską. Przypomniał, że w tym czasie w Watykanie przebywają na zgromadzeniu synodalnym przedstawiciele KEP – w tym powołany przez papieża na administratora diecezji sosnowieckiej abp Adrian Galbas. To ich obecność w Watykanie i domniemana interwencja przyczyniła się zdaniem ks. Kobylińskiego do szybkiej reakcji.

- „Wydaje mi się, że to pomogło, żeby dotrzeć ze wszystkimi informacjami bezpośrednio do rzymskiej dykasterii, do papieża”

- powiedział.

- „Stąd tak szybka decyzja. Można powiedzieć, że jest to decyzja błyskawiczna. Niezwykle rzadko w kontekście różnych skandali papież podejmuje tak szybką decyzję dotyczącą rezygnacji biskupa”

- dodał.