Po ataku izraelskich sił zbrojnych na konwój humanitarny w Strefie Gazy, w którym zginął polski wolontariusz, ogromne oburzenie budzi postawa ambasadora Izraela w Polsce. Jakow Liwne od wtorku mówi o rzekomo rosnącym antysemityzmie, atak na konwój określa jako nieszczęśliwą pomyłkę w strefie działań wojennych, a przez usta nie przechodzi mu słowo „przepraszam”. Do sprawy odniósł się prezydent Andrzej Duda stwierdzając, że „dziś pan ambasador jest największym problemem dla państwa Izrael w relacjach z Polską”. Postawę izraelskiego dyplomaty skomentował dziś również premier Donald Tusk.
- „Po tej tragedii, jaka spotkała naszego rodaka - zginął w kompletnie bezsensownym ataku, nie do wytłumaczenia - to nie ma w ogóle co usprawiedliwiać sytuacją wojenną. Jak słyszeliśmy w próbach wyjaśniania przez pana ambasadora, że trudne okoliczności... Nie, tu nie było trudnych okoliczności”
- powiedział szef rządu w Gliwicach.
- „Absolutnie nie akceptuję sposobu informowania czy komunikowania w tej kwestii ze strony pana ambasadora. Jeśli już decyduje się na wystąpienia publiczne w naszych mediach to powinien wykorzystać tę okazję, by powiedzieć to zwykłe i ludzkie przepraszam. To naprawdę nic nie kosztuje”
- dodał.
Premier wyraził też oczekiwania wobec państwa Izrael.
- „To już zostało powiedziane, a ja też nie chcę podgrzewać atmosfery, bo nie o to chodzi, ale oczekujemy pełnego wyjaśnienia i to natychmiastowego oraz odszkodowania dla bliskich ofiary tego ataku”
- podkreślił.
