Taką koncepcję miał wysnuć szef rosyjskich oddziałów ds. ochrony chemicznej i biologicznej Igor Kiriłow. Jak czytamy, nie jest ponadto pierwszą osobą, która do takich wniosków doszła. Już bowiem jakiś czas temu Moskwa wnioskowała w Radzie Bezpieczeństwa ONZ o zbadanie „działalności amerykańskich biolaboratoriów na Ukrainie”, co nie zostało przyjęte.
- Zdaniem Kiriłowa Pentagon opracowuje technologię przenoszenia przez komary groźnych wirusów, takich jak Ebola, wirusowe zapalenie wątroby typu B czy HIV. W wywiadzie cytowanym przez serwis „Moscow Times” rosyjski wojskowy ocenił, że wyhodowane przez Amerykanów owady są na „wysokim poziomie gotowości bojowej” – czytamy na portalu TVP Info.
Jak argumentuje rosyjski generał, komary takie miałyby poprzez ukąszenia zarażać wojskowych niebezpieczną infekcją, jaką jest na przykład malaria. Zakażony żołnierz natomiast nie byłby w stanie „wykonywać powierzonych mu misji bojowych”.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony już wcześniej oskarżyło Stany Zjednoczone i Ukrainę o zamiar użycia dronów, które miałyby „rozsiewać” takie komary na polu bitwy.
