„Według Tomasza Terlikowskiego Franciszek wczoraj był ignorantem, nieznającym historii, a dzisiaj okazuje się, że jest wielkim graczem” – napisał w mediach społecznościowych o. Gniadek i dodał: „Nie jest ani jednym, ani drugim”.

Zdaniem misjonarza werbisty, Franciszek nie mówił w Mongolii do wszystkich, lecz jego przekaz był skierowany do „konkretnych ludzi, w konkretnym miejscu i czasie”.

„Idąc na zaproszenie Terlikowskiego do jego domu, nie zacząłbym od tego, że jego felietony we Frondzie były kiedyś lepsze. Zacząłbym: „Podobały mi się Pana ostatnie zdjęcia z wakacji z żoną na Facebooku”. Choć złośliwi dopatrzyliby się w tym drugiego dna” – stwierdził zakonnik.

Misjonarz przypomniał słowa, jakimi Franciszek tłumaczył na pokładzie samolotu porozumienie Watykanu z Pekinem - "musimy iść naprzód w aspekcie religijnym, aby lepiej się zrozumieć i aby chińscy obywatele nie myśleli, że Kościół nie akceptuje ich kultury i wartości oraz że Kościół jest zależny od innego obcego mocarstwa."

„Na Franciszka patrzę przede wszystkim jak na pasterza. To pozwala mi pozostawić wtedy politykę z boku i nabrać dystansu. Oczywiście, że subiektywnego. Gdybym pisał dla WP, miałbym inny” – skonkludował o. Jacek Gniadek, nawiązując do opublikowanego przez Terlikowskiego na portalu wp.pl tekstu „Wielobiegunowy świat papieża Franciszka”.

Ks. dr Gniadek przez lata pracował na misjach w krajach afrykańskich – w Kongo, Botswanie, Liberii czy Zambii.