Portal wPolityce.pl dotarł do listu z kwietnia, który jest elementem polemiki pomiędzy polskim rządem a Komisją Europejską na temat Sądu Najwyższego. Belgijski polityk podważa w nim niezależność Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w kontekście ubiegłorocznych zmian w SN.
- „Ponadto w nowej ustawie powierzono Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego sprawy dotyczące przeniesienia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. Istnieją jednak uzasadnione wątpliwości co do spełnienia przez te dwie izby Sądu Najwyższego wymogu niezależności w rozumieniu art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE”
- napisał Reynders.
To właśnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych będzie rozstrzygać ws. ważności jesiennych wyborów parlamentarnych.
- „Nie ma wątpliwości, że krytyka i uderzenie w IKNiSP to preludium do większej operacji kasty oraz opozycji i Komisji Europejskiej. Ta operacja ma na celu podważenie statusu tej Izby, a co za tym idzie, podważenie także jej przyszłej decyzji o ocenie wyborów. Okazuje się, że przygotowania do tej operacji rozpoczęły się już kilka miesięcy temu”
- ocenia wPolityce.pl.
Tymczasem politycy Platformy Obywatelskiej już zaczynają podnosić temat podważenia wyniku wyborów. Niedawno Rafał Trzaskowski stwierdził, że nie można wykluczyć, iż wybory zostanę sfałszowane.
- „Jeśli skłócona opozycja przegra jesienne wybory, może dojść do próby ulicznego przewrotu i wylania frustracji jej elektoratu. Na to liczą niechętni konserwatywnemu rządowi brukselscy eurokraci. Dziś widzimy już, że opozycja otrzyma od nich wsparcie, a zniszczenie autorytetu IKNiSP jest początkiem tej szerokiej operacji”
- twierdzi autor wPolityce.pl.
