Donald Tusk ogłosił dziś, że lider AgroUnii Michał Kołodziejczak wystartuje w wyborach do Sejmu z pierwszego miejsca listy Koalicji Obywatelskiej w Koninie.
- „Wydawało mi się, że nic w polityce już nie jest w stanie mnie zdziwić, ale okazuje się, że zdziwienie jest również w tej sytuacji”
- komentuje w rozmowie z wPolityce.pl Jan Krzysztof Ardanowski.
Były minister rolnictwa ocenił, że ze strony Platformy Obywatelskiej jest to „pewnego rodzaju desperacja”, w ramach której ugrupowanie Donalda Tusk chce spróbować otrzymać jakieś głosy na wsi. Polityk wskazał, że oznacza to również, iż ruch „latającego jak kot z pęcherzem, od Sasa do Lasa” Kołodziejczaka „nie zaistniał w świadomości i wsi, i społeczeństwa na tyle, żeby można było wystawić własne listy”.
- „Zapewne przy okazji ujawniły się również jego cechy osobiste - parcie na karierę polityczną, na to, żeby dostać się do Sejmu, a nie na rzeczywistą obronę interesów polskiej wsi. Maska spadła i właściwie ta decyzja Michała Kołodziejczaka jest zdradą polskiej wsi”
- ocenił rozmówca wPolityce.pl.
