W czerwcu władze Litwy zablokowały kolejowy tranzyt do obwodu kaliningradzkiego towarów objętych unijnymi sankcjami przez swoje terytorium. Decyzja ta wywołała wściekłość Kremla, który rozpoczął serię gróźb pod adresem Litwy i Unii Europejskiej. Niestety, ostatecznie Komisja Europejska uległa i w połowie lipca stwierdziła, iż Rosjanie mogą przewozić koleją przez terytorium UE do Kaliningradu towary objęte sankcjami. Premier Litwy Ingrida Szimonyte poinformowała wówczas, że jej kraj dostosuje się do stanowiska Komisji Europejskiej.

- „Odnieśliśmy wielkie zwycięstwo, ale to jeszcze nie koniec. Nie tylko towary będą swobodnie przewożone, ale razem z rosyjskim MSZ planujemy całkowite zniesienie ograniczeń w transporcie drogowym”

- cieszył się wówczas gubernator obwodu kaliningradzkiego Anton Alichanow.

Litwini jednak znaleźli inny sposób na utrudnienie tranzytu. Siauliu bankas, jedyny bank obsługujący tranzyt przez terytorium Litwy poinformował o wstrzymaniu transakcji z Rosją od września. Dzięki temu nie będzie możliwości rozliczenia, a więc i transportu.

- „Osobiście wręczyłem Litwie notatkę w sprawie Siauliu bankas. Do 1 września jest jeszcze czas na zmianę decyzji”

- powiedział stacji Rossija 24 wściekły chargé d’affaires Rosji na Litwie Siergiej Riabokoń, którego cytuje „Rzeczpospolita”.