Polska Agencja Prasowa poinformowała, że Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie sąd I instancji o umorzeniu postępowania przeciwko Barbarze Kurdej-Szatan. Aktorka została oskarżono zniesławienie Straży Granicznej i jej funkcjonariuszy. W czasie kryzysu na polsko-białoruskiej granicy opublikowała w mediach społecznościowych wulgarny wpis, w którym określiła strzegących granicy funkcjonariuszy „mordercami”.
Do decyzji sądu aktorka odniosła się na InstaStories.
- „Pewnie niektórzy oczekują jakiegoś komentarza ode mnie, dlatego że wczoraj nagle ujawniło się zakończenie mojej sprawy. Natomiast posiedzenie sądu odbyło się 3 lutego, czyli 10 dni temu. Nie miałam w sobie siły, aby na nowo o tym mówić, żeby was informować, przeżyłam to ze swoją rodziną, przyjaciółmi. Dużo mnie to kosztowało”
- stwierdziła.
Skorzystała przy tym z okazji, aby wysunąć kolejne oskarżenia wobec polskich funkcjonariuszy.
- „Zastanawiam się, dlaczego akurat wczoraj. Może dlatego, że wczoraj dowiedzieliśmy się o śmierci 29-letniej dziewczyny z Etiopii, która zmarła w męczarniach u nas na granicy, błagano, aby ktoś jej pomógł. Nikt do niej nie poszedł, nikt jej nie pomógł. Mimo że wiedzieli, w jakim miejscu mniej więcej leży. Straż Graniczna jej towarzyszy wysłała na Białoruś, a do niej nikt nie przyszedł, ciało dziewczyny zostało znalezione martwe”
- dywagowała.
- „Czy to znowu była próba odwrócenia uwagi od tego, co dzieje się tam koszmarnego? A dziś są walentynki i z tej okazji życzyłabym wszystkim, aby nie byli obojętni. I życzyłabym sobie, aby wszyscy mieli dużo empatii i miłości w sobie”
- dodała.
