Od początku wojny na Ukrainie eksperci alarmują, że Rosja próbuje wywołać kryzys żywnościowy w wielu regionach świata, a w konsekwencji destabilizację Europy ogromną falą migrantów. Rosyjskie wojska zablokowały eksport ukraińskiego zboża przez Morze Czarne i od początku napaści wykradają ukraińskie zapasy. Działania wojenne w znaczącym stopniu utrudniają prace na polach. Teraz natomiast tam, gdzie pola obrodziły, Rosjanie zrzucają pociski zapalające.
- „Przez ostatnie cztery dni nasze kolana są zakrwawione, gasimy (pożary) na polach. Oni (Rosjanie) szczególnie uderzają w pola, pola pszenicy i jęczmienia, każdego dnia”
- mówi jeden z ukraiński rolników w rozmowie z CNN.
W ub. tygodniu w obwodzie charkowskim policja wszczęła śledztwo ws. „celowego niszczenia” upraw przez rosyjskie wojsko.
- „Każdego dnia wybuchają duże pożary, setki hektarów pszenicy, jęczmienia i innych zbóż już się spaliły (…) By uratować choć część plonów, mieszkańcy wsi pracują z maszynami obok ściany ognia”
- czytamy w komunikacie służb.
Również szef administracji obwodu donieckiego alarmuje, że okupant niszczy pola, na których trwają zbiory.
- „To nie ukraińska pszenica płonie, to płonie bezpieczeństwo żywnościowe świata”
- napisał ukraiński resort obrony, publikując zdjęcie jednego z pożarów.
CNN zaznacza, że zniszczenie upraw może doprowadzić część rolników do bankructwa, co będzie oznaczać kryzys żywnościowy również w przyszłym roku.
