O złym wydatkowaniu środków publicznych przez krakowski magistrat mówią zgodnie radni od prawa do lewa, a więc tak samo z Koalicji Obywatelskiej jak i z Prawa i Sprawiedliwości. Rządzący Krakowem od ponad 20 lat Jacke Majchrowski jest już od jakiegoś czasu powszechnie krytykowany.
Co dla przykładu można by wybudować z 6 mld zł, których na koniec roku zabraknie w Krakowie. Jak podaje portal TVP Info, to dla przykładu koszt budowy trzech stadionów narodowych.
- Pieniędzy w miejskiej kasie brakuje nie tylko na inwestycje, ale również na funkcjonowanie komunikacji miejskiej i pensje dla nauczycieli. Jak relacjonuje ze stolicy Małopolski reporterka TVP3 Kraków Beata Rzemieniuk, już w 2020 r. miejscy radni i miejscy aktywiści głośno się zastanawiali, jak metropolia poradzi sobie finansowo – czytamy.
Jak czytamy, w budżecie już wtedy brakowało około 3 mld zł, ale krakowski ratusz nie tylko nie zmniejszył go, ale nawet… podwoił.
Radny Krakowa z Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Stawowy przypomina, że tylko w na komunikację miejską zabraknie w tym roku około 300 mln zł, nie mówiąc o innych wydatkach.
– To, że miasta są zadłużone, jest rzeczą normalną. Praktycznie każda rodzina w Polsce ma jakieś zobowiązania finansowe. Natomiast w Krakowie problem polega na tym, że bieżące wydatki są regulowane z długu, który jest rolowany – czyli nie jest spłacany na bieżąco, tylko przesuwany w czasie – powiedział w rozmowie z TVP Info Stawowy.
Jak dodał radny KO, do tak katastrofalnej sytuacja doszło w Krakowie, nawet pomimo tego, że „dla samorządów był to rekordowe środki”.
- Tylko wtedy miasto zamiast inwestować i zmniejszać zadłużenie, tym bardziej się zadłużało. Radni Platformy na spółkę z prezydentem Majchrowskim zamiast inwestować, zadłużali się na potęgę – wyjaśnia Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa.
- Dzisiaj, gdy sytuacja ekonomiczna jest gorsza, powstała gigantyczna dziura w finansach miasta – dodaje Drewnicki.
Jak dowiadujemy się dalej, pomimo ogromnej dziury w budżecie, pieniędzy jednak nie brakuje na wypłaty dla wysokich urzędników ratusza, którym w 2022 r. przyznano rekordowe odprawy w wysokości 1 mln 885 tys. zł.
Jak krakowski magistrat chce sobie poradzić z tym deficytem? Okazuje się, że sposobem mają być motywowane ideologicznie rozwiązania. I tak dla przykładu można zaobserwować gwałtowny wzrost cen biletów parkingowych oraz rozszerzanie jest strefy płatnego parkowania. Mam to ponoć służyć zachęcaniu do mikromobilności i korzystania z komunikacji zbiorowej, a to z kolei ma się przekładać na polepszenie jakości powietrza.
Z serwisów informacyjnych dowiadujemy się, że za pierwszą godzinę postoju w ścisłym centrum Krakowa należy obecne zapłacić aż 6 zł i dla przykładu w roku 2020 odnotowano wpływy rzędu 64 mln zł, czyli o 3 proc. większe niż rok wcześniej.
Następnie od 2024 r. ma tam obowiązywać pierwszy etap Strefy Czystego Transportu. W efekcie dalszych zmian do 2026 r. ma zostać wykluczonych ok. 100 tys. krakowskich kierowców oraz osoby przyjezdne.
Krakowski magistrat przygotował natomiast sowite mandaty, ponieważ za wjazd bez uprawnień będzie można zapłacić nawet do 500 zł mandatu, a w egzekwowaniu ma pomagać sieci monitoringu miejskiego.
