Współzałożycielka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Wanda Nowicka postanowiła w walce o dostęp do aborcji posłużyć się historią 21-letniej mieszkanki Salwadoru.

- „Barbarzyńców w świecie nie brakuje. W Salwadorze 21-latka, która poroniła, została skazana na 50 lat więzienia! Kobieta poroniła w latrynie, nie wiedziała, że jest w ciąży. Terror przeciwko kobietom  się nasila.
Piekło kobiet trwa, w Salwadorze, w Polsce, w USA i in. Krajach”

- napisał parlamentarzystka.

Problem w tym, że jak relacjonuje m.in. „Daily Mail”, kobieta ta w rzeczywistości została skazana za „sześciokrotne dźgniecie dziecka w szyję podczas nielegalnej aborcji”.

Kobieta urodziła żywe dziecka, które następnie w brutalny sposób zamordowała. Salwadorscy aborcjoniści z grupy „Citizen Group for the Decriminalization of Abortion” przekonywali, że w ten sposób „przecinała pępowinę” w ciemnym pomieszczeniu.

Na fake newsa publikowanego przez posłankę Lewicy uwagę w mediach społecznościowych zwróciła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

- „Kobieta w Salwadorze została skazana na 50 lat nie za aborcję czy poronienie, ale za to, że urodzone dziecko sześć razy dźgnęła nożem w szyję.
Ale tego od środowisk aborcyjnych się nie dowiemy.
Ta historia doskonale pokazuje ile są warte opowieści o karaniu kobiet za poronienie”

- napisała działaczka Fundacji Proelio.