Kaźmierczak zauważył, że następuje zmiana kierunków w aktualnej polityce ukraińskiej. Ukraina zdaje się bardziej stawiać na kraje starej UE niż na kraje Europy Środkowej (w tym i Polskę).

"Jeśli chodzi o nas - uznali, ze to co mogli od nas dostać to dostali i nic więcej dla nich nie możemy już zrobić. To akurat nieprawda - ale fakty się nie liczą - liczy się percepcja. Niemcy i Francja jako adwokaci już raz grali na Ukrainie po zajęciu Krymu i Donbasu - skończyło się niekorzystnymi wymuszeniami zamrożenia konfliktu i próbami większych wymuszeń w ramach formatu normandzkiego. Teraz może być podobnie" - czytamy we wpisie.

W jego ocenie Polska powinna w obecnej sytuacji utrzymać dotychczasową linię polityczną i nie wykonywać żadnych nagłych i nieprzemyślanych ruchów.

Polska winna "przyglądać się i cierpliwie czekać, znosząc różne wybryki w imię realizacji naszych interesów".

Kaźmierczak stwierdził także, że naród ukraiński jest narodem młodym. Podkreślił, że jeszcze w 90 latach ubiegłego wieku, 30 proc. społeczeństwa ukraińskiego wskazywało swoją narodowość jako "sowiecką".

"Jak z nastolatkiem - trzeba przeczekać" - skonkludował ten wątek Kaźmierczak.

Ponadto jego zdaniem na kwestię odbudowy Ukrainy trzeba patrzeć realistycznie i liczyć się z tym, że Polska nie będzie odgrywać pierwszorzędnej roli w tym procesie. 

"Nie mamy kapitału i nie będziemy tam odgrywać pierwszych skrzypiec. Trzeba się z tym pogodzić. Może PAD czy PMM "załatwi" 2-4 duże projekty, ale to wszystko. A nawet jak nie załatwi, to nic wielkiego się nie stanie. Trzeba skupić się na tym co realistyczne i w zasięgu i gdzie konkurencja niemiecko-francuska na pewno sobie nie poradzi czyli małe i średnie inwestycje w regionach Ukrainy dokonywane przez średnie polskie firmy" - uważa Kaźmierczak.

Zdaniem Kaźmierczaka rząd powinien przede wszystkim wspierać działające na Ukrainie średnie polskie przedsiębiorstwa.

"Na razie na Ukrainie robimy handel (z dużym sukcesem) - czas na kolejne kroki" - czytamy we wpisie.