„Takiego zawirowania, jakie jest i w szkolnictwie, i w oświacie, i w katechezie nie przeżyłem, mimo że zajmowałem się tymi sprawami przez wiele lat i były rozmaite rządy” – powiedział wprost kard. Nycz w trakcie odbywającej się w Świątyni Opatrzności Bożej odprawy katechetycznej dla katechetów, proboszczów, wikariuszy oraz zakonnic i zakonników.
Kardynał podkreślił, że z racji pełnionej przez siebie funkcji przez lata uczestniczył w rozmowach z różnymi rządami na temat organizacji lekcji religii w szkołach. Dodał, że rozmowy te nierzadko były trudne, jednak mimo to owocne.
Przy obecnym rządzie jest jednak inaczej. Rozmowy z koalicją 13 grudnia są „głuche”, czyli w tym wypadku jednostronne.
„Jeżeli jedna strona jest głucha, to nie usłyszy, choćby nawet ta druga nie wiem jak głośno mówiła” – stwierdził kardynał.
„Niby chcemy rozmawiać, chcemy być w porozumieniu, natomiast jedynym głównym głośnikiem, który te jednostronne rozmowy nagłaśnia, są media wszelakiego rodzaju” – stwierdził kard. Nycz. To zaś jego zdaniem nie prowadzi do niczego dobrego.
Duchowny poinformował także, że już kilka lat temu wyszedł z propozycją, aby lekcje religii w szkole ograniczyć do jednej godziny tygodniowo, zaś drugą zorganizować w parafii.
Kardynał przypomniał także, że nauka religii w szkołach jest standardem w wielu krajach Europy. „Nawet w krajach dużo bardziej zlaicyzowanych niż Polska jednak się uznaje, że przedmiot tego typu jest w wychowaniu konieczny” – powiedział.
Dodał, że bardzo niekorzystnym rozwiązaniem jest możliwość całkowitej rezygnacji zarówno z lekcji religii, jak i etyki.
Kard. Nycz zaapelował także do katechetów, aby ci szukali swoich następców na stanowiskach nauczycielskich. „Szukajcie swoich następców. Inaczej nikt nas nie będzie wyrzucał, tylko sami się wyrzucimy. Ten problem już przeżywam. Co chwilę muszę dawać zgodę na to, by lekcje religii ograniczać z dwóch godzin do jednej, bo nie ma komu uczyć” – powiedział.
