„25 lat temu stało się rzeczywiście coś bardzo ważnego. Nasze wejście do NATO to była sytuacja, która zmieniała status Polski, zmieniała status tej części Europy” – stwierdził Kaczyński.

Zdaniem prezesa największej partii opozycyjnej, polskie wejście do NATO „przełamywało opór, który był bardzo wyraźny, opór na zachodzie Europy, także i w Stanach Zjednoczonych, opór, który sprowadzał się do tego, by uznać tę część Europy za taką szarą strefę, która ma co najwyżej bardzo ogólną gwarancję bezpieczeństwa”.

Były wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego przypomniał również, że w 2015 roku, gdy Zjednoczona Prawica sięgała w Polsce po władzę, odziedziczyła po rządach PO-PSL sytuację, w której armia liczyła ok. 95 tys. żołnierzy, „czyli krótko mówiąc, był taki moment, w którym Policja była większa niż Wojsko”.

„Trzeba było podjąć odpowiednie decyzje, trzeba było przede wszystkim zdecydować się na bardzo poważne zwiększenie wydatków zbrojeniowych. Trzeba było podjąć wielki program zbrojeniowy. Podjęliśmy ogromny wysiłek zmierzający do tego, aby polska armia zaczęła się rozbudowywać. Chciałem podziękować przewodniczącemu KP PiS - Mariusz Błaszczak realizował ten plan” – mówił Jarosław Kaczyński.

Były premier RP podkreślił również, że „musimy mieć armię, jeżeli chodzi przynajmniej o siły lądowe, o najsilniejszym potencjale w Europie”.

„I szliśmy tą drogą. Dziś mamy nadzieję, że ona nie zostanie zatrzymana. Musimy mieć potężną obronę przeciwrakietową, przeciwlotniczą. Musimy, krótko mówiąc, być przygotowani na to, żeby także samodzielnie odeprzeć, ale najlepiej odstraszyć przeciwnika. Świadomość przeciwnika, że będzie miał do czynienia ze skutecznym oporem i to oporem bardzo długotrwałym, że to nie jest sprawa tygodni czy miesięcy, tylko lat, to jest najlepsza gwarancja, że do takiej wojny nie dojdzie” – przekonywał prezes PiS.